Miałam wczoraj naprawdę szczery zamiar posiedzieć na tyłku i się ponudzić, ale krótko przed wyjściem z pracy trafił mnie taki nagły szlag, że do domu niosła mnie wściekła furia, a umysł zajmowały obrazy wyszukanych tortur, zadawanych osobie za furię odpowiedzialnej, więc gdy odczytałam wiadomość Heleny, że ma na weekend kumpla ze swojego pueblo i czy spotkamy się o dziesiątej na piwa, nawet się nie zastanawiałam. Z piwa zrobiły się trzy, każde w innej knajpie, kumpel Heleny był bardzo sympatyczny i ładniutki po wierzchu, rozumiałam zupełnie dobrze po katalońsku, wściekłość mi przeszła, wieczór był w pełni rozkwitu, a uczestnicy nadzwyczajnie zadowoleni. Około wpół do trzeciej podjęto decyzję coby udać się do klubu niedaleko mojego miejsca zamieszkania, co powitałam ze względu na ową niedalekość pełną aprobatą. W klubie wpuścili nas prawie za darmo, muzykę dawali dobrą i skakałam sobie w najlepsze aż do piątej, kiedy to przypomniało mi się jednak, że jestem stara i na dodatek przeziębiona, i postanowiłam się pożegnać. Jak powiedziałam tak uczyniłam, i wtedy zaczęły się schody.
Pijana wprawdzie nie byłam, ale okolicy, mimo bliskości domu, zupełnie nie znałam. Od razu za pierwszym zakrętem ruszyłam więc w odwrotnym kierunku, z czego wprawdzie zdałam sobie sprawę, ale mimo to lazłam dalej, pewna, że w następnej skręcę w równoległą i po sprawie. W następnej skręciłam zapewne w prostopadłą, straciłam resztkę orientacji i zaczęłam się spektakularnie oddalać od domu. Po piętnastu minutach byłam już w dzielnicy wschodniej, pełnej tureckich barów i ruskich sklepów, włosy podniosły mi się nieco na głowie, w popłochu doszłam do dużego skrzyżowania, zobaczyłam nazwę ulicy, BARDZO daleko od domu i zrobiło mi się już całkiem słabo, ale przynajmniej wiedziałam gdzie jestem i dokąd iść. Zaczęło mi się chcieć siusiu, przyspieszyłam więc jeszcze kroku i prułam po tej ulicy o wpół do szóstej nad ranem jakbym miała motorek w części tylnej, i już za dziesięć szósta, po zaledwie czterdziestu pięciu minutach miotania się po okolicy, osłabła z ulgi i całkowicie już trzeźwa otwierałam drzwi mieszkania.
Dzisiaj obejrzałam sobie na mapie przebytą trasę i odczułam duży podziw.