Archive for Lipiec, 2012

O tym, że muszę być nienormalna

Po tygodniu chodzenia na siłownię i jakotakim przyzwyczajeniu cielesnej powłoki do owej, mam zakwasy głównie w szczęce.

Od zaciskania zębów.

 

Noł koments.

Leave a comment »

O tym że nie wiem

Nie wiem, czy to po prostu fakt, że jest niedziela.

Czy że obudziłam się z potężnym bólem głowy.

Czy ten peemes, którego wcale nie powinnam już mieć.

Czy to, że jego też bolała głowa, więc więcej zajmował go własny ból niż ten mój.

Czy że poszedł na trening.

Czy że pod względem fryzury wyglądam dziś, jakby piorun walnął w miotłę.

I jestem ogólnie strasznie brzydka.

 

Pobiegać idę.

Leave a comment »

O zakwasach oraz górach i dołach

Dzień dobry. Więc mam dziś imieniny oraz zakwasy.

Co do imienin, sprawa jest raczej jasna, a zakwasy wynikają z faktu, że po pierwsze uparłam się wczoraj żeby mi dano więcej ćwiczeń na brzuch, a po drugie, że jak głupek przez pomyłkę podnosiłam piersiami i ramionami prawie podwójną ilość przepisanych kilogramów, dziwiąc się przy tym potwornie, że tak ciężko mi idzie. Jak udręczonym wzrokiem spojrzałam w bok, od razu przestałam się dziwić.

Jako że lato wpadło do nas tylko na chwilę, gorączkowo staram się w ciągu tej chwili włożyć na siebie i wyprowadzić na spacer wszystkie posiadane letnie ciuchy, co nie jest zadaniem łatwym. Dokonałam bowiem odkrycia, że w mojej szafie przeważają dość WYRAZISTE doły, dramatycznie brakuje mi za to nudnych gór.

Może kiecki nie są jednak takim głupim pomysłem.

A tak na człowieku wygląda mój COSowy top. Faktycznie, jeden guziczek wystarcza.

Leave a comment »

O wałeczku

Kto wie, gdyby on z takim zachwytem nie wypowiadał się na temat wałeczka wokół mojej talii (przysięgam, jest tylko JEDEN i do tego NIEDUŻY!!!!) (że niby go UWIELBIA. Ahahahahaha), pewnie nie dostałabym takiego amoku. Ale cóż. Wypowiedział się. Nie raz.

I teraz chodzę naprzemiennie, jednego dnia na siłownię, drugiego biegać.

I tak.

Najpierw na siłowni zawiódł mnie dezodorant. Byłam właśnie przy 30 powtórzeniu znienawidzonego podnoszenia korpusa dolnymi mięśniami pleców, kiedy  WYRAŹNIE poczułam, że właśnie przestał działać. To było nic, dokończyłam korpus i poleciałam do szatni zaaplikować powtórnie.

Następnego dnia hantelki przy bieganiu ważyły jakieś pół tony zamiast pół kilo. Zaplątałam się w dróżkę pod górkę, oraz w trakt konny i w efekcie, po skończonym, z konieczności dłuższym niż zamierzony treningu, nie byłam w stanie wejść po schodach na drugie piętro.

Spoko, dam radę.

Chociaż niewątpliwie prościej byłoby uwierzyć, że on naprawdę uwielbia ten wałeczek.

2 komentarze »

O bólu

W sobotę zrobiłam (rzecz jasna nie sama, pomagaczy było sztuk siedem, nie powiem) ponad 100 pierogów nadzianych kartoflami z twarogiem, kapustą z pieczarkami, pieczarkami z pieprzem oraz mięsem mielonym wołowym bez niczego, po czym natychmiast okropnie rozbolała mnie głowa.

I pobolewa z przerwami do chwili obecnej. W piątek natomiast byłam na siłowni (co nie ułatwiło mi bynajmniej zagniatania pierogów), i ból ramionach i klatce z piersiami trzyma mnie również do teraz, jednakże bez żadnych przerw.

W związku ze związkiem jestem fucked i idę spać.

(Aczkolwiek z wielkimi nadziejami, bo podobno AŻ DO PIĄTKU wróciło lato!!!!)

2 komentarze »

O drapowaniu

Słuchanie radia doprowadziło mnie do refleksji na temat Shakiry (Shakira interesuje mnie prywatnie ze względu na różnicę wieku między nią i Piqué, więc jak słyszę Shakira, nadstawiam uszu. I najczęściej natychmiast tego żałuję). Zastanawiam się, jak to jest możliwe, że wszystkie piosenki ma ostatnio całkowicie takie same, a MIMO TO, każda nowa jest gorsza od poprzedniej. Duża sztuka to jest chyba, nie?

Wczoraj natomiast przyszedł mój top z COSa (VERY HELMUT LANG), i po rozszarpaniu paczuszki oraz ujęciu wyżej wymienionego w dwa palce, przyjrzałam mu się podejrzliwie i zamyśliłam głęboko. Top ma bowiem jeden JEDYNY malutki guziczek przy kołnierzyku i nic więcej. Żadnego zapięcia. Owszem, drapowanie z przodu powiedzmy, że załatwia sprawę, nie zmienia jednak faktu, że wystarczy chwycić za jedną połę, aby ujrzeć cały front osoby, czyli w tym wypadku mnie. (Dlatego właśnie uwielbiam onlajnszoping – nigdy tak naprawdę nie wiadomo CO przyjdzie!)

Poza tym wciąż nerwowa jestem, a teraz możliwe, że nawet więcej niż przedtem, gdyż zakupiłam bilet do Malagi.

3 komentarze »

O mariposie

Słuchajcie, czy ja Wam właściwie mówiłam, że Mariposę Negrę nosze w końcu na przedramieniu???

To mówię.

3 komentarze »