Archive for Lipiec, 2013

O szoku i pretensji

Wczoraj na ulicy bez mała zderzyłam się z Kennym, a że obydwoje byliśmy sami, zmierzaliśmy do domu, było dość wcześnie i baaaaaaaaaaaardzo dawno się nie widzieliśmy, postanowiliśmy skoczyć na piwo, tym bardziej że knajpa, do której kiedyś chodziliśmy, znajdowała się dokładnie naprzeciwko miejsca spotkania.

Chociaż nie, kłamię, to nie był powód. Gdybyśmy nie zaczęli rozmawiać już na ulicy i nie powiedział mi, że Enrique się ożenił, prawdopodobnie nie poszłabym z nim na piwo.

OŻENIŁ. Enrique. Wiadomość o lądowaniu UFO na rynku wydałaby mi się doprawdy mniej absurdalna.

A kiedy już otrząsnęłam się z szoku, wypiłam piwo, z satysfakcją wysłuchałam, że pod względem skąpstwa NIC SIĘ NIE ZMIENIŁ,  co w pełnej krasie wylazło podczas przyjęcia weselnego, poczułam pretensję. Pretensję niewiadomodokogo, do losu pewnie, że istnieją ludzie tacy jak on, którym się zawsze wszystko udaje, którym zawsze ktoś w odpowiednim momencie pomoże, poda rękę, ułatwi, załatwi, stworzy okazję, nawet mimo woli.

A teraz jeszcze wszedł w posiadanie żony, która jak bezwolna krowa zgadza się na wszystko i posłusznie wykonuje polecenia, a w dodatku jest ładna po wierzchu i da się z nią pokazać.

Dzie tu sprawiedliwość.

Reklamy

3 Komentarze »

Znowu o piżamie

Piżamowa bluzka to był pikuś, level amator można powiedzieć. Prawdziwe wyzwanie i czysta rozkosz to piżamowe portki!

image

Leave a comment »

O traceniu na jakości

Z wiekiem coraz bardziej tracę na jakości (a może zwyczajnie się starzeję). Kiedyś nic mnie nie ruszało, ulewy, mrozy, klimatyzacje, ja nic, trwałam niezmniennie zdrowa jak koń. A teraz te kilka zimnych piw, te kilka nocy spania z gołym tyłkiem przy otwartym oknie i mam. Piękne letnie przeziębienie, które trzyma mnie od tygodnia i nie puszcza.
A wczoraj widziałam dwóch panów w wieku zbliżonym do mojego własnego, z wschodnio szerokimi twarzami, rozanielonym ich wyrazem, pochłaniających ogromne porcje lodów z kryształowych pucharków. Mało co wygląda tak idiotycznie.

Osobiście natomiast nabyłam kolejną piżamę, robiącą za bluzkę. Zamiłowanie do takowych ciuchów doskonale odzwierciedla moje lenistwo.

image

2 Komentarze »

O dylemacie

To wróciłam i nie wiem czy nie powinnam urżnąć się w zimnego trupa przywiezioną na prezent zolądkową gorzką.

2 Komentarze »

O bukoliczno-sielskim urlopie

Elo ziomy, pozdrawiam Was z bukoliczno – sielskiego urlopu w domu. Dziś na przykład – pół dnia spędziłam z włosami wczepionymi w karłowatą wiśnię, jedną ręką skubiąc owoce do wiaderka, a drugą drapiąc pogryzione przez komary łydki. (Na moją pretensję że przez pierwsze dwie minuty przybyły mi 4 bąble, szwagier uraczył mnje informacją że w takim razie prawie nie żrą. Bo jak żrą naprawdę to ma się po cztery bąble po każdej stronie czoła.)

No i tak to. Poza tym nic tylko piję piwo, jem świeże kartofelki ze świeżą fasolką szparagową oraz ogórki z solą prosto z krzaka.

Tylko pogodę zapomniałam odpowiednio zaczarować przed wyjazdem i w związku z tym wrócę tak blada jak pojechałam.
Ale nad jeziorem byłam.

image

image

2 Komentarze »

O walce z komarem

Ten i ja pogrążeni w głębokim śnie, godzina czwarta nad ranem.

Wtem, dramatycznym szeptem:

Ja: Tyyyyy, obudź się!!!! KOMAR TU JEST!
Ten: Hrmpf, co…? A, to nic, przykryj się.
Ja: Ale kiedy mi okropnie gorąco!!
Ten: To się nie przykrywaj…

Kurtyna.

Leave a comment »

O negatywnych uczuciach i wycieczce

Możliwe że zacznę nie lubić siostry Tego.

Przyleciały z wizytą, ona i mamusia Tego, i po wycieczce do Utrecht i Amsterdamu chyba ją znielubię. Bo dobra – można przymknąć oko na okropne czarnowidztwo, szczególnie jeśli samemu nie należy się do tych NAJWIĘKSZYCH optymistów, można przełknąć obrażenie się na cały świat i odmówienie spożycia piwa, bo sklep z widokówkami był czynny tylko do 18, ale w żadnym, absolutnie żadnym wypadku nie można wybaczyć sprawienia, że stojąc obok niej na zdjęciu wygląda się jak przerośnięta szynka bądź kiszka pasztetowa. W absolutnie żadnym.

Poza tym podróż bardzo spoko. Największą część zajęło nam gubienie się na autostradzie, szukanie makdonalda na siku, sklepów z pocztówkami, stoisk z pierścionkami z oczkiem, frytek special z cebulą, ratowanie życia przed rowerami i tramwajami, wybieranie miejsc w których można było napić się piwa, oraz, na sam koniec, wypatrywanie drogowskazu na Aachen.

Oraz, i to jest naprawdę łamąca wiadomość, okazało się że lubię mule!!

IMG-20130706-WA0001

Przystanek na piknik zaraz po przybyciu do Utrecht. Tutaj akutat sąsiedztwa siostry Tego się nie czepiam.

IMG-20130706-WA0003

Mamusia Tego, Ten i ja. Już kocham moje dżinsowe ogrodniczki.

IMG-20130706-WA0002W celu zrobienia tego zdjęcia kobietom swego życia, Ten musiał przed nimi uklęknąć.

998357_10200725851563046_225343950_nTen i ja przy m. (Troche niknę w tle.)

Leave a comment »