Archive for Wrzesień, 2018

O powrocie do formy

Jeśli chodzi o mój powrót do formy, to następuje on skokami. Można powiedzieć, że robię dwa kroki do przodu, jeden do tyłu.

Po porodzie miałam mianowicie wciąż wielki brzuch, może nie wyglądałam już jak w dziewiątym miesiącu ciąży, ale w ósmym na pewno. Potem, po powrocie do domu, z każdym dniem było lepiej i po tygodniu nie wyglądałam już jak w ciąży, a położna powiedziała mi, że karmiąc piersią mogę jeść codziennie jakieś 530 kalorii więcej. Całkowicie bezkarnie, hura!

W następnych dniach oddawałam się więc bezkarnemu jedzeniu, nadrabiając ciążowe zakazy. Pizza, sushi, ciasta, wszystko co w ciąży skandalicznie podnosiło mi cukier. I rzeczywiscie, nie wydawało się żeby robiło mi to źle na figurę. Codziennie dopinałam coraz to mniejsze przed ciążowe jeansy. Aż nadszedł dzień, którym położna powiedziała mi, że moje organy wróciły już na swoje miejsce. I prawie dokładnie w tym samym momencie niezdrowe jedzenie, którego unikałam przez dobre 10 lat zaczęło robić to, co zwykle robi niezdrowe jedzenie: nad paskiem spodni zaczął rosnąć mi piękny muffin top. Ukróciłam więc rozpustę i znowu odrobinę zaczęłam panować nad sytuacją, ale w żadne 530 kalorii już nie wierzę. Poza tym, zauważyłam że w porównaniu do okresu sprzed ciąży mam szczuplejsze nogi i bardziej płaski (więc mniejszy) tyłek, a większy brzuch. Następnym etapem będzie oczywiście powrót to ćwiczeń, i tutaj mam dylemat: zgodnie z zaleceniami nie zaczynam przed upływem 6 tygodni, ale akurat wtedy mój lekarz jest na urlopie i wizytę mam dopiero po 8 tygodniach. Powinnam więc czekać do wizyty aż dostanę indywidualne przyzwolenie, czy zacząć ogólnie po sześciu tygodniach? Pewnie zapytam położnej i zacznę rzecz jasna od czegoś łagodnego, jak na przykład pilates.

A odbiegając od tematu, to ostatnim wpisem chyba zapeszyłam i Sofijka mi się znowu trochę popsuła. Punktualnie na powrót Tego do pracy. A chodząc z nią przez cały dzień po mieszkaniu (w ramionach) i po mieście (w wózku) oraz nie mając czasu na jedzenie raczej nie będę miała szans na rośnięcie muffin topa. (O, jednak nie odbiegłam od tematu)

Reklamy

Leave a comment »

O życiu, które znowu jest piękne

Po bardzo ciężkim tygodniu od wtorku życie znowu jest piękne. Dlaczego od wtorku, zapytacie? Ano ponieważ we wtorek moje dziecko po raz pierwszy dostało flachę. I, o cudzie, przestało wyć. Od wtorku podajemy więc flaszkę aptamilu dwa razy dziennie, rownież dwa razy flaszkę z ODMIERZONĄ ilością mojego mleka, a w nocy i o poranku Sofia jest przystawiana do piersi i może sobie ciumkać i się tulić ile zechce, podczas gdy ja przysypiam. Cycek jest dostępny rownież na żądanie w każdej stresującej sytuacji typu wychodzenie z kąpieli, jasna sprawa. W ten sposób kontrolujemy ilość spożywanego mleka, a Sofia jest znowu słodkim i zadowolonym dzidziusiem. Oraz porządnie przybiera na wadze. Uff.

(Nie, nie uważam tego za porażkę, nie czuję się złą matką i nie samobiczuję się faktem, że moje dziecko nie najadało się samym moim mlekiem. Żałuję jedynie, że nie wpadliśmy na to od razu.)

A dla uczczenia powrotu pięknego życia, powrotu do normalnej (aczkolwiek jeszcze nieco sflaczałej) figury bez wielkiego brzucha, prawie ukończenia miesiąca życia przez Sofie i rozpoczęcia jesieni, dokonałam zamówionka na asosie. Dwie bluzki i jedna sukienka, OCZYWIŚCIE z założeniem, że nie wszystko mi się spodoba i coś zwrócę. (Prawdopodobnie sukienkę, bo jest midi, a modelka na zdjęciu ma 176 cm wzrostu, co oznacza, że mnie może się ciągnąć po ziemi, cha, cha, cha.)

Oraz wiecie co? Wiele kobiet modli się, żeby im zostały takie cycki jak w ciąży, ja osobiście moich absolutnie nie lubiłam (natomiast wciąż modlę się, żeby mi zostały takie włosy jak w ciąży). Ale cycki matki karmiącej, to całkiem inna historia!

Leave a comment »

O pierwszych tygodniach

Życie nie wróciło do normy w najmniejszym stopniu, ale moja córunia aktualnie śpi w objęciach tatusia, więc pokuszę się o krótki apdejt.

1. Osoba w brzuchu postanowiła opuścić brzuch akurat w dniu mojej wizyty u ginekologa, który to ginekolog stanowczo oznajmił, że nic nie wskazuje na rychły poród. Tego samego popołudnia w sposób spektakularny odeszły mi wody. Dokładnie tak, jak sobie życzyłam, nie zostawiając miejsca na wątpliwości że to JUŻ.

2. Następne godziny były doskonale surrealistyczne.

3. Dziś, 16 dni po porodzie, wyglądam (w ubraniu) jakbym nigdy nie była w ciąży. Bez ubrania widać że skóra jest nieco pomarszczona. Ale i tak w najśmielszych i najbardziej zuchwałych marzeniach nie spodziewałam się czegoś takiego. Teraz tylko modlę się żeby nie wyłysieć i będzie git. Ah, i obiecuję już nigdy nie skarżyć się na wygląd mojego ciała. Jestem nieziemsko dumna z fantastycznej roboty jaką wykonało.

4. Sofia jest najsłodszym małym ssaczkiem na świecie. Chyba że wyje w niebogłosy, wtedy jest mi jej tak straszliwie żal, że mogłabym wyć razem z nią.

5. Na jedną rzecz absolutnie nie mogę narzekać, a mianowicie na brak snu. Wiem doskonale, że może się to zmienić w każdym momencie, a u szesnastodniowego noworodka nie można mówić o rutynie, ale faktem jest, że AKTUALNIE owy noworodek przesypia w nocy 7 godzin i budzi się szukając pożywienia, aczkolwiek bez płaczu.

6. Ten spisuje się doskonale w roli tatusia, a Sofia uwielbia jak jej gwizda i śpiewa oraz zasypiać w jego ramionach i jego ciepełku (Ten zawsze był jak grzejnik). Osobiście jestem źródłem pokarmu, pachnę mleczkiem i kiedy ja wezmę ją na ręce zaczyna gorączkowo szukać źródła zapachu.

7. Nie obyło się też bez małego blusa. Przemiana z ciężarnej w matkę jest naprawdę ciężkim szokiem dla psychiki, a kiedy już wydaje ci się, że nic wielkiego się nie stało, i że zwyczajnie żyjesz sobie dalej, tyle że z dzieckiem, twoje hormony postanawiają dobitnie udowodnić ci, że nic podobnego, i w środku w gruncie rzeczy dobrego dnia, w restauracji, w której jesteś z wózeczkiem ze śpiącym jak aniołek noworodkiem, nagle i bez ostrzeżenia zalewasz się łzami.

8. Na razie jest tak fajnie, bo Ten jest do końca września z nami w domu. Trochę boję się co będzie, jak wróci do pracy. Zapewne będę chodziła cały dzień bez śniadania i bez prysznica, płacząc rozgłośnie razem z moją córka.

9. Ale o tym będę myśleć, jak wrzesień się skończy.

3 Komentarze »

O byciu mamą

Bycie mamą jest dość zajmujące i absorbujące. Ale postaram się wrócić jak tylko życie trochę wróci do normy. Sofia, która powinna się urodzić dopiero za 4 dni, od dwóch tygodni jest już z nami.

3 Komentarze »