Archive for Kwiecień, 2011

Stoi głupiec z łukiem

A wczoraj w pracy mój kumpel Paweł wyciągał PRZY POMOCY MIOTŁY wrzucone przeze mnie niechcący za lodówkę wiaderko i wyciągał je z takim zapałem, że złamał kij od miotły. Po czym przewiesiliśmy się oboje przez kuchenny blat w celu powyć ze śmiechu, a jeszcze potem Paweł zwyczajnie odsunął lodówkę i wydobył wiaderko.

A potem przykazał mi stanowczo i z naciskiem mówić wszystkim, że kij się złamał był PRZY ZAMIATANIU.

Dziś natomiast śniła mi się toaleta publiczna, bardzo BARDZO brudna. Zaintrygowana rzuciłam się do sennika i wszędzie piszą, że to dobry znak.

Więc bardzo mam nadzieję, bo jutro maj i trochę się boję, maje mi bowiem jakoś zupełnie nie służą.

Comments (1) »

Czerwona na niej sukienka, czerwona w sercu udręka

Słuchajcie, Ally McBeal mnie wczoraj tak zdegustowała, że musiałam spożyć łeb zająca z Milki. Wraz z uszami. Z tych nerwów. O dwudziestej trzeciej! Więc możecie sobie wyobrazić – Ally szczęśliwie zakochana w przyzwoitym facecie, to prawie tak, jakby Fish & Cage zdecydowali się zlikwidować koedukacyjną toaletę!

W HaeMie zakupiłam sobie natomiast spodenki udające spódniczkę, zakupiłam oczywiście bez mierzenia, i spodenki okazały się tak krótkie, że jak by były rzeczywiście spódniczką, to normalnie już naprawdę. Halleluja. Że aż się zastanowiłam poważnie, po raz pierwszy w życiu, dodam, CZY W MOIM WIEKU TO JESZCZE WYPADA.

A dzisiaj ślub Łiliama i Kejt, o czym trąbią WSZYSTKIE stacje telewizyjne i radiowe, nawet te poważne, a sklep buciarski Görtz, którego niusleter subskrybuję, był uprzejmy przysłać mi z tej okazji dziesięcioprocentowy PRINZESSINNEN-RABATT. No ja nie wiem.

Dobra wiadomość na dziś – zdejm musk, piontek przyszedł!

Leave a comment »

Tym razem to sama nie wiem O CZYM

No więc w tej gazecie za dwa dwadzieścia (euro) wyczytałam jeszcze, jak można użyć trzydziurkowych kontaktów w u es a bez adaptera. Mianowicie wtykając w tę trzecią dziurkę coś innego, np. długopis, a wtedy otworzą się pozostała dziurki i można będzie bez przeszkód skorzystać z prądu. A, bać się nie należy, bo trzecia dziurka nie jest pod napięciem, jest tylko zabezpieczeniem dla dzieci. I ja się teraz pytam, czy autor tekstu, próbował to sobie zwizualizować???… Bo ja owszem, i jak widzę siebie pchającą długopis do kontaktu, to coś mi się w środku robi, oraz jak byk mam przed oczami TAKĄ JEDNĄ (z tego miejsca pozdrawiam), która w dzieciństwie wepchnęła do kontaktu dwa druty od robienia na drutach. W komunistycznej Polsce, nie w u es a. (Żyje, ma się dobrze, i nawet studia skończyła, więc zabezpieczenia dla dzieci można sobie najwyraźniej darować)

Poza tym to praca magisterska leży i kwiczy, dość głośno nawet, a mnie zżerają wyrzuty sumienia. Chociaż próbuję sobie tłumaczyć LOGICZNIE, że nie samą pracą magisterską człowiek żyje i muszę zarabiać pieniądze na buty i kary z biblioteki.

A apropo pieniądze, to kupiłam sobie koszulę do pocenia (w ramach ochrony języka polskiego tłumaczę pojęcie SWEATSHIRT. Nie moja wina, że takie głupie jest) z wielkim sercem na froncie, oraz napisem LOVE we wnętrzu serca. Moja miłość do infantylnych koszulek nie zna granic ni kordonów.

Dobra, mogłabym tak jeszcze długo, ale nie mogę, bo muszę iść biegać. A w ramach bonusa pokażę Wam, jak skomponowałam sobie podświadomie strój w barwach maskujących, dopasowując się kolorem do otoczenia – jak karaluch. Lub zaskroniec. (A nie, zaskroniec nie pasuje, za chudy.)

  Zastrzegam sobie, że ten balon w miejscu tułowia to WIATR.

Leave a comment »

Si la noche es clara a la luna se le ve el ombligo

No ja przepraszam, ale JAK ja mam rozpocząć zrelaksowana ten krótki tydzień pracy, jeśli śnią mi się takie rzeczy????

(Takimi rzeczami była klasa pełna snobistycznych dziewczątek w typie Gossip Girl, którą to klasę miałam uczyć francuskiego. Ja. Francuskiego. (Bardziej nie znoszę już tylko angielskiego) W każdym razie dżob był prestiżowy, stała za nim moja przyjaciółka Antje, a ja stałam z kolei przed klasą, nie parlałam po francusku i świeciłam oczami, tłumacząc, że kurde mówię już po rusku, niemiecku i hiszpańsku, więc wystarczy. TRAUMATYCZNE PRZEŻYCIE, brrrrrrrrrrrrr)

Poza tym to odkryłam ukryty głęboki sens kupowania kolorowych gazet do pociągu. W niedzielę pociągiem jechałam, dwa euro dwadzieścia w takową zainwestowałam, i oprócz praktycznych informacji typu jak ci się rozładowuje komórka, a nie masz przy sobie ładowarki, włóż komórkę do lodówki (bo lodówkę oczywiście masz przy sobie), w miarę czytania wyciągałam z gazety i pakowałam do torebki kolejno próbki: podkładu Chanel, kremu nawilżającego Clarins, szamponu do włosów Fructis oraz balsamu do ciała Nivea. Teraz proszę sobie wyobrazić, że z jakiegoś powodu nie mogę wrócić tego samego dnia do domu i muszę przenocować (a w Niemczech o taki powód nietrudno, choćby strajk maszynistów, o, albo pogoda – tutaj KAŻDA pogoda jest doskonałym motywem do odwołania pociągów) – PRÓBKI SĄ JAK ZNALAZŁ. Proponuję dodawać jeszcze małą pastę do zębów i szczoteczkę, a nikt nie wsiądzie już do żadnego pociągu bez gazety!

A horoskop mówi, że Panny zajęte będą rozważaniami intelektualnymi, więc od razu widać że się nie sprawdzi, to dalej nie czytam.

Byle do piątku.

2 komentarze »

Głośno mówię, mała patrz

Święta spędziłam w sposób niekonwencjonalny, a Wielkanocny Poniedziałek to już najbardziej. Mianowicie o godzinie piątej po południu miałam już w garści kubek z koktajlem tu goł, obok mnie znajdowała się argentyńska imienniczka i wiedziałam, że intelekt mogę wyłączyć, bo oto rozumiemy się bez udziału owego.

A argentyńska imienniczka kończy jutro 29 lat i opowiedziała mi o swojej mamusi, która to mamusia owszem, o urodzinach imienniczki pamięta, ale wyłącznie dlatego że kojarzą jej się z wojną o Falklandy.

Teraz boli mnie gardło od śmiechu i znowu jestem pełna goryczy, że nie może tak być z każdym.

Poza tym jest jeden taki, co mnie na kawę zaprasza (na zdjęciu poniżej tyłem), a ja, ponuro żłopiąc kawę, zdaję sobie sprawę, że tak naprawdę to ciągle odbija mi się ciężką czkawką Irlandczyk, dla którego znaczę tyle co plama na suficie.

Łelkom bak tu CZARNA DUPA. Eh.

  Nowy tyłem, ja przodem z nogami w iks, Sander przodem z nogami w o.

8 komentarzy »

Zaprawdę powiadam Wam

Czerwone portki wzmacniają swe działanie, gdy połączyć je z czerwonymi butami. Na obcasie. (Oraz mam nadzieję że w rzeczywistości nie mam takiego wielkiego łba)

…Czy Wy widzicie makrelę i kurczaka????

3 komentarze »

Horoskop do rzyci!

No naprawdę – dzisiaj mi piszą, że „Pannom będzie ciężko rano zabrać się za obowiązki, bo inni będą je rozpraszać i zajmować ich uwagę.” A ja co? Wstałam skoro świt o ósmej dwadzieścia i zasiadłam za biurkiem. (No dobra, nie oszukujmy się – to nie pęd do nauki a wyłącznie nieczyste sumienie ugryzło mnie w rzyć i katapultowało z łóżka, a poza tym i tak byłam wyspana, ale liczy się FAKT, nie?)

W obliczu wiosny natomiast i coraz natrętniejszej wizji porzucenia rajstop, oraz (last but not least) mrożonych kurczaków w miejscu stóp, poszłam na solarium. Poszłam zaraz po robocie, dość sponiewierana, na cieplutkim plastiku, podłożywszy sobie ręczniczek pod głowę, od razu prawie usnęłam i z tego wszystkiego zapomniałam wyłączyć lampy na twarz. I tak. Górna część mnie wygląda teraz jak wędzona makrela, a dolna jako kurczakiem była, tak kurczakiem pozostała.

(nie wiem, co ja się tak uczepiłam porównań spożywczych, może dlatego że stanowczo sobie WYPRASZAM, żeby na mojej wadze pojawiała się liczba 53, i ostatnimi czasy intensywnie z ową liczbą walczę. Sukcesy odnotowałam, dlaczego nie, aczkolwiek makrele i kurczaki najwyraźniej plączą mi się teraz po umyśle, skoro po żołądku nie mogą)

Leave a comment »