Archive for Luty, 2014

O podgryzaniu

Coś mnie ostatnio podgryza od środka, sprawia że jestem nerwowa i niespokojna, żyję inaczej do wewnątrz i na zewnątrz, a wszystko dlatego że CZEKAM. Czekam na decyzje, na wieści, na rozwiązania, jestem zawieszona pomiędzy i strasznie mnie to męczy. Niektóre rzeczy powinny wyklarować się wcześniej, inne później, nie wiadomo kiedy, może przyschną i nic się nie zmieni, a może wszystko.

Ale podobno zima się już skończyła i nie wróci. A tu pierwszy prawie wiosenny spacer na łono natury.

image

Reklamy

Leave a comment »

O dzisiejszym patronie

Zgodnie z dzisiejszym patronem chorych umysłowo, nerwowo i epileptyków, cały dzień dręczą mnie wspomnienia o mężczyznach, którzy kiedyś koniecznie chcieli się ze mną przespać.

Byli tacy, serio.

Pierwszy jeszcze w Polsce, tuż przed moją emigracją do Niemiec, coś w rodzaju mojego ówczesnego szefa, aczkolwiek jasne było już że dni mojej pracy w jego firmie są policzone, ze względu na ową emigrację właśnie. Miałam wtedy 24 lata i długo nie mogłam w te intencje uwierzyć, aż wyraził się zupełnie niedwuznacznie. Podobno był bardzo bogaty, miał własny samolot, który umiał pilotować i miał mnie tym samolotem zabrać do Poznania na poznańskie rogale, ale niestety rozwiałam jego złudzenia na temat naszej upojnej nocy zanim doszło do rogali.

Potem był taki jeden Hiszpan, z którym wdałam się w dość odważny flirt na jakiejś imprezie, do niczego nie doszło, rozeszliśmy się każdy w swoją stronę, a dwa lata później on napisał do mnie z wyraźną pretensją, jakoby między nami znajdowała się niedokończona sprawa, otwarty rachunek, i w związku z tym powinnam przyjechać do niego z wizytą i zakończyć niedokończone. Oczywiście nigdzie nie pojechałam, a on ma dziś prześliczną żonę (mimo że żona jest Portugalką, hyhyhy) i od niedawna również synka.

Następny był taki jeden z Urugwaju, którego poznałam bo przez krótki czas pracowałam razem z jego dziewczyną, która z kolei była Polką. Urugwajczykowi obcowanie z Polkami najwyraźniej tak przypadło do gustu, że w sposób zupełnie nieskrępowany, na oczach własnej dziewczyny, zaczął podrywać kolejną czyli mnie. Z początku z tego zgłupiałam, właśnie przez owe nieskrępowanie, gdyż w głowie nie chciała mnie się zmieścić tak ogromna bezczelność, i usiłowałam myśleć, że to zwyczajna sympatia i zupełnie mylę sygnały, aż do dnia, kiedy razem z obojgiem spożywałam suszi w restauracji. Miejsce publiczne, jego dziewczyna u boku, wieczór był jednakże upalny, taras restauracji prawie pusty, ja miałam na sobie bluzkę całkowicie bez pleców, i nie wiedzieć czemu okropnie mnie te plecy bolały, na co on zaproponował mi masaż. Niepewna jak zareagować, żeby nie narazić się koleżance, próbowałam zbyć propozycję żartem, na co ona z zapałem jęła mnie przekonywać żebym się zgodziła, gdyż ukochany masuje doskonale. Wobec takiego diktum nie opierałam się dłużej, Urugwajczyk stanął za mną i zaczął masować mi plecy, rzeczywiście całkiem nieźle, niestety nie potrwało to zbyt długo, gdyż siedząca po drugiej stronie koleżanka natychmiast zauważyła nie budzącą żadnych wątpliwości erekcję swojego ukochanego. Jup, to był jeden z najbardziej niezręcznych momentów w moim życiu. Potem jeszcze proponował mi wspólne piwa podczas jej obecności w Polsce, usiłował zaciągnąć do suszarni na jej urodzinach, a gdy zdecydowała się wyjechać z nim do Urugwaju, poczułam się w obowiązku delikatnie napocząć temat, żeby sobie tę decyzję jeszcze przemyślała, ale zanim przeszłam do jakiegokolwiek meritum, zostałam nazwana zdzirą czyhającą na jej szczęście, a może i ten bilet do Urugwaju, z czego od razu wyciągnęłam prosty wniosek, że lepiej zamknąć dziób. Zdaje się że dalej są razem w tym Urugwaju.

Wisienką na torcie jest mój długotrwały kumpel Stefek, który zamiary wykazywał od samiutkiego początku, aczkolwiek manifestował je jedynie jak był pijany i nie dopuszczał się rękoczynów, więc wciąż jest moim kumplem. Aczkolwiek kiedy w listopadzie ubiegłego roku, na drugiej rocznicy otwarcia restauracji, której jest właścicielem, zaczął po raz kolejny snuć erotyczne fantazje ze mną w roli głównej, a w obecności oddalonego o pół metra Tego, wydało mi się to lekko nie na miejscu. Na całe szczęście był tak pijany, że dawało się go zrozumieć z bardzo wielkim trudem.

Cztery sztuki. Chyba jestem poniżej średniej krajowej.

2 Komentarze »

O tym że bardzo ze mną źle

Bardzo, bardzo ze mną źle.
Zamiast blogów modowych zaczęłam namiętnie czytać fitblogi!!!!

Leave a comment »

O supermarkecie bio

W sobotę, wciąż na rauszu zdrowego odżywiania (hasło propagandowe: sześciopak robi się w kuchni!!!!) zaciągnęłam Tego do supermarketu BIO. Tylko żeby zobaczyć co tam mają, wiadomo.

No i owszem, od razu rzuciło nam się w oczy, że po pierwsze to mieli dość WYRAZISTE ceny. Ten chodził od półki do półki z dziwnym wyrazem twarzy, z rezygnacją zapłacił dwadzieścia siedem euro za zakupy na jeden obiad oraz kilka innych drobnostek, i ogólnie wydawał się dość negatywnie nastawiony do produków BIO. Aż do momentu, kiedy w drodze powrotnej wywlokłam z (papierowej rzecz jasna) torby mieszankę suszonych owoców i orzechów o eufemistycznej nazwie Gute Laune Mix, czyli w wolnym tłumaczeniu  mieszanka na dobry humor. Spojrzał na mnie, oglądającą podejrzliwie właśnie wydobyty z torebki dziwny kłąb o jasno sraczkowanym kolorze i konsystencji słomy, i usiłującą na podstawie wyglądu dociec, czy mam tu do czynienia z suszonym ananasem czy raczej mango, i na jego twarzy ukazał się tak doskonały wyraz obrzydzenia, osłupienia oraz najczystszej ZGROZY, a z ust wydobyło siarczyste: Co to kurwa jest??? CO MYŚMY KUPILI?????, że dostałam ataku śmiechu i całą resztę drogi do domu przebyłam radośnie rechocząc. A Ten z kolei, nieufnie żując gumowate gluty z torebki, mruczał tylko pod nosem: No, u tej to najwyraźniej zadziałało z tym dobrym humorem…  

Leave a comment »

O szczurach i skłonnościach kryminalnych

A czytaliście o tych Chińczykach we Włoszech, co robili kaszmir z sierści szczurów? Według mnie, to wcale nie taki głupi pomysł, szczury wydają mi się dużo bardziej ekologiczne niż merynosy i jedwab… i z materiałem przerobowym nie byłoby problemu. A Chińczycy to w ogóle bardzo pomysłowy naród, złego słowa nie można powiedzieć.

W weekend zaczęłam oglądać Breaking Bad, mimo że bardzo długo się wzbraniałam, i jestem już w połowie drugiego sezonu. Nie wiem dlaczego, ale bardzo pociąga mnie tematyka przejścia na złą stronę mocy, robienie zła w dobrych intencjach (vide Dexterna przykład) i te sprawy. Drogi pamiętniczku, czy to znaczy że sama mam kryminalne skłonności i tkwi we mnie potwór?

Poza tym to informuję że zaczął się luty, śniegu wciąż brak, a temperatura oscyluje w ciągu dnia wokół pięciu stopni. Plus.

3 Komentarze »