O stanie rzeczy w połowie lipca

Huh, już połowa lipca. Do oficjalnego terminu porodu zostało mi mniej niż 2 miesiące, a stopień przygotowania na narodziny potomstwa zmienił się o wózek i wizytę w klinice, w której potomstwo ma się narodzić. (Która to wizyta, tak na marginesie troszkę zestresowała Tego – ale na krótko, już mu przeszło.)

Tymczasem zdiagnozowano u mnie cukrzycę ciążową, wyposażono w aparacik do mierzenia poziomu cukru we krwi i zabroniono spożywania słodyczy oraz nakazano ograniczenie węglowodanów i stałą obserwację skoków cukru po spożyciu różnych produktów. Nie powiem, z początku przyjęłam tę nowinę z umiarkowanym entuzjazmem, ale już po kilku tygodniach przyzwyczaiłam się do ograniczeń, wciągnęłam w mierzenie i doszłam do sensacyjnego wniosku, że najbardziej skacze mi cukier po zjedzeniu… płatków owsianych. Wiadomo, sama cukrzyca to nic fajnego, nawet taka, przy której zalecają samą dietę, bez insuliny, natomiast efekt uboczny spodobał mi się bardzo, kiedy na ostatniej wizycie u ginekologa okazało się że w ciągu 4 tygodni od poprzedniej nie przytyłam nic, a nawet straciłam pół kilo. Jutro idę znowu (na tym etapie wizyty co 2 tygodnie) i zobaczę, czy ta tendencja się utrzyma. (Dzieciątko przytyło jak najbardziej, pan doktor oszacował na jakieś półtora kilo, co odpowiadało prawie dokładnie 50 percentylom, więc się uspokoiłam.)

A na zakończenie opowiem wam o odysei sukienkowej, czyli o tym że do trzej razy sztuka. Otóż spodobała mi się bardzo na asosie ciążowa sukienka w panterę, rozpinana na całej długości, z przewiewnej wiskozy. Była drogawa, więc trochę się czaiłam, ale w końcu nie wytrzymałam i zamówiłam. 36, jak wszystkie ciuchy ciążowe. Po otwarciu paczuszki okazało się, że chała, może dam radę ja dopiąć TERAZ, ale za 2 tygodnie już raczej nie. Sukienka na żywo była piękna, rzuciłam się do zamówienia 38, nie było. Oczywiście się nie poddałam, kontrolowałam sytuację codziennie, aż wreszcie 38 się pojawiło, zamówiłam, przyszła… i w ogóle nie różniła się od 36 (albo ja w międzyczasie urosłam, chociaż nie minęło więcej niż 10 dni). Z bólem serca odesłałam paczuszkę i zakończyłam temat. Aż do momentu kiedy w ubiegłym tygodniu odkryłam, że moją kieckę w końcu przecenili! Nie zastanawiając się nic, zamówiłam 40 i pół godziny temu odebrałam ją z rak kuriera. W końcu jest dobra! A nawet ma sporo miejsca na ewentualne przesunięcie guzików! Jak to nie jest dobry nius na rozliczenie tygodnia, to ja nie wiem co jest.

Reklamy

Komentarze 2 so far »

  1. 1

    Aba said,

    To świetny news. A ja właśnie skończyłam czytać od początku- dobra lektura😁

  2. 2

    Mariposanegra said,

    Wow. Nawet nie jestem w stanie sobie wyobrazić jak to jest, przeczytać to wszystko, prawie 10 lat mojego życia ad deski do deski… w każdym razie dziękuję za komplement!


Comment RSS · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: