O zwalnianiu tempa

Podobno w ciąży powinno się zwolnić tempa. Hm. Nie wiem, sama bym czasem może i zwolniła, ale jakoś głupio się czuję, a Ten patrzy na mnie, jakby na przykład na środku czoła wyrósł mi jakiś róg alboco. Wiec jak wczoraj strasznie bolała mnie kość ogonowa, najlepszym sposobem na ból wydało mi się rozruszanie, łącznie w ciągu całego dnia przeszłam 8 kilometrów, potem trochę poleżałam i wieczorem było już lepiej. A dziś w ogóle nic mnie nie boli. Poza tym rozpoczęłam trzeci trymestr i mam NAPRAWDĘ DUŻY BRZUCH. Ten czasem patrzy na mnie z mieszaniną fascynacji i niedowierzania i mówi A ZOSTAŁO JESZCZE TRZY MIESIĄCE!!!! Robi mi się wtedy dość nieswojo, nie będę kłamać. A brzuch jak na razie w ogóle nie rozchodzi mi się na boki, wyłącznie do góry i do przodu, więc naprawdę nie wiem jaki on może być za te trzy miesiące. Chyba będę musiała się cały czas czegoś przytrzymywać żeby mnie nie przeciążył i żeby nie polecieć do przodu na zbity pysk. Ostatnio ktoś skomentował, że wyglądam jak przebrana za ciężarną – jakbym se na przykład piłkę (lekarską) włożyła pod bluzkę.

A z przyjemniejszych tematów to byliśmy na Majorce i mimo średniego nastawienia (Ten też nigdy nie był), musieliśmy przyznać że jest tam pięknie. Malutki apartament mieliśmy może 10 metrów od morza, czyli od „końca lądu”, i była cisza, spokój, piękne zachody słońca i komary (z tych ostatnich gotowa byłam zrezygnować, chociaż mnie szczególnie nie gryzły, Ten miał gorzej). Nie ukrywam też, że rozkoszowałabym się tym wszystkim jeszcze bardziej z kieliszkiem wina w dłoni, ale cóż. Następnym razem. Po znajomosci w rent a car wynajęli nam luksusowego nissana za śmieszne pieniądze i udało nam się zobaczyć spory kawałek wyspy i najpiękniejsze calas czyli plaże w formie malutkich otoczonych skałami zatoczek z turkusową wodą. Aż wierzyć się nie chciało, że to zwyczajne Morze Śródziemne, które widziałam już z tylu miejsc, i wcale tak nie wyglądało. Powrót był oczywiście na wariackich papierach, wylot o 9 rano, a zdążyć musiałam na zajęcia o 13.45. Zdążyłam. No, prawie.

A teraz cieszę się, że mogę trochę spokojnie posiedzieć na tyłku, wrzucając do koszyka, to coś dla małej, to sukienkę dla mnie, dedlajny powoli odpękuję i mam nadzieję, że przez te pozostałe 6 tygodni w pracy dam radę wreszcie nieco „zwolnić tempa”.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: