Archive for Kwiecień 8, 2018

O wiośnie, alergii i rozterkach odzieżowych

Bardzo Wam dziękuję za gratulacje i miłe słowa oraz za kciuki! Za kciuki najbardziej! Kciuków w ogóle najlepiej nie puszczajcie. A i owszem, niby to prawie półmetek, ale jakiś taki oszukany, bo te pierwsze tygodnie nieświadomości tak naprawdę w ogóle się nie liczą.

Z nostalgii zamówiłam sobie na Amazonie czytaną we wczesnym dzieciństwie książeczkę „Jak cało i zdrowo przyszedłem na świat”. (Tak, wiem, jako dziecko miewałam interesującą lekturę, ale ja jako dziecko czytałam WSZYSTKO, dla samej satysfakcji rozszyfrowywania literek i układania ich w słowa.) Po pierwsze, książeczka okazała się strasznie cienka i przeczytałam ją w pół godziny, a po drugie ho ho ho. Mamusia bohatera (a bohaterem jest mieszkaniec brzucha) w czasie ciąży pali papierosy oraz w siódmym miesiącu urządza imprezę, na której pije dżin z wermutem i rum z kolą, od których to napitków bohatera szczypią oczy. Aż musiałam spojrzeć na rok wydania – 1972.

Poza tym WRESZCIE przyszła wiosna i umieram na alergie. Znaczy alergie mam już od połowy lutego, ale objawiała się jak dotąd tylko kichaniem, tymczasem od piątku mamy temperatury oscylujące wokół 20 stopni i punktualnie z ich nadejściem nos zatyka mi się w nocy dokumentnie, co skutecznie uniemożliwia zarówno spanie, jak i oddychanie. Ale temperatura jak najbardziej mi odpowiada, wczoraj nawet wyprowadziłam na spacer nowe buty z wolną piętą – na gołe stopy! (Wielkanoc spędziliśmy w Marbelli, więc moje stopy nie przypominają już kolorem mrożonego kurczaka.)

A, moim ulubionym zajęciem ostatnimi czasy jest odsyłanie paczuszkę do asosa. Z uwagi na odmienny stan, ze sklepów stacjonarnych do dokonywania zakupów odzieżowych został mi jedynie h&m, więc namiętnie zamawiam na asosie, stwierdzam, że sztuki odzieży szyte są na słonie w 25 miesiącu, po czym pakuję je i odnoszę z powrotem do paczkomatu. Możliwe, że już niedługo będę musiała wszystko odszczekać, ale na razie wciąż pasują mi moje normalne nieciążowe bluzki, a nawet jedne spodnie, więc żyję w ciągłym strachu, że nagle się to zmieni i nie będę miała w co się ubrać. (A pracować zamierzam do końca lipca, więc jakiejś odzieży będę potrzebować.)

Reklamy

3 Komentarze »