O tym że (chyba) wracam

Na wstępie chciałam bardzo podziękować za pamięć, uściski, oraz za to że ktoś tu w ogóle jeszcze zagląda! Powód mojego milczenia jest jak najbardziej pozytywny (a przynajmniej póki co tak to widzę, hehe), a mianowicie Ten i ja postanowiliśmy się rozmnożyć i jak narazie dobrze nam idzie, gdyż aktualnie jestem w 18 tygodniu ciąży. Postanowienie, a tym bardziej jego realizacja, było dość nieoczekiwane dla naszego otoczenia, a szczerze mówiąc, rownież i dla nas samych. Ale cóż, życie jest pełne niespodzianek, jak mówił wieszcz.

Skłamałabym, gdybym powiedziała, że nie pisałam, bo źle się czułam, czy coś w tym guście. Nic podobnego – pierwszy trymestr przeszłam prawie bezobjawowo, ani razu nie wisiałem nad klozetem, jadłam aż miło (głównie owoce, warzywa i chleb, gdyż od mięsa, szczególnie kurczącego, jednak mnie trochę odrzuciło) i jedyną dolegliwością, która trzyma mnie aż do dziś, jest potworna senność, ale to doprawdy da się wytrzymać. A, i roztargnienie, które przejawia się najlepiej w makijażu: raz zapomniałam się zupełnie umalować i rzuciło mi się to w oczy, kiedy ubrana już w płaszcz i buty zawróciłam od drzwi w celu zrobić siusiu przed wyjściem, raz zapomniałam o samych brwiach, co zauważyłam już w pracy i czym nie przejęłam się zbytnio, a jeszcze innym razem nie użyłam brązującego pudru i, rownież już w pracy, długo nie mogłam dojść, czego mi w mojej twarzy brakuje, i dlaczego wydaje mi się taka płaska i blada. A wracając do meritum – nie pisałam, bo trudno byłoby mi ominąć ten temat, a nie omijać go nie potrafiłam, bo zwyczajnie za bardzo się bałam. Jeśli ktoś pamięta mój listopadowy wpis o stracie, zrozumie, że miałam czego. Poza tym bałam się wyniku badań genetycznych, każdej kontroli u lekarza, za szybko chodzić, za bardzo męczyć… Prawie własnego cienia się bałam. Możliwe że czas przeszły nie jest zresztą zbyt uzasadniony, bo w sumie nadal się boję.

I owszem, pamietam ile mam lat, ale hej, ja przecież WSZYSTKO w życiu robiłam w dziwnych terminach!

To tyle. Jak ktoś czeka na informację, czy ile przytyłam, to 5 kilo. Ale poszło mi to głównie w brzuch, ciążowe portki mam nadal rozmiar 36, góry wszystkie dalej mi pasują i ogólnie (odpukać) nie jest źle.

A tu aktualna ja:

Reklamy

Komentarze 4 so far »

  1. 1

    S said,

    Cudownie, gratulacje!

  2. 2

    soullm said,

    Gratulacje!! To już niemal polmetek…

  3. 3

    Jaga73 said,

    Gratuluję i bardzo mocno trzymam kciuki!
    (i czytałam między wierszami w listopadzie właśnie w tym kierunku…)
    A wyglądasz pięknie!!!

  4. 4

    frotka said,

    gratuluję!


Comment RSS · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: