O andaluzyjskich chrzcinach

Już prawie tydzień wakacji za nami i wczoraj nastąpiło wydarzenie ekstraordynaryjne: urodzone w kwietniu bliźniaki kuzyna nieteściowej zostały ochrzczone, a celebracja wyżej wymienionego odbyła się na feria de Estepa, festynie w miejscowości, z której pochodzi cała rodzina Tego oraz mantecados, tradycyjne bożonarodzeniowe hiszpańskie słodycze. (Nieistotne dla rozwoju akcji, podaję tylko jako ciekawostkę.) Przygotowania do chrzcin trwały od jakiegoś czasu, a najwięcej uwagi poświęcono – jakżeby inaczej – odzieży. Z uwagi na miejsce celebracji, w zaproszeniach zachęcono kobiety do wystąpienia w tradycyjnych sukniach gitana (a tak, ja też taką posiadam), jednak rodzina Tego nie zdecydowała się na taką opcję i zamiast tego postawiła na AKCENTY. Podczas poszukiwania stosownego outfitu dostałam od nieteściowej wyraźne wytyczne odnośnie tych AKCENTÓW: miało być radośnie, kolorowo, z falbanami i/lub w kropki, z kwiatami we włosach, wyrazistym makijażem i dużymi kolczykami. Kwiaty we włosach skreśliłam od razu, nie miałabym jak ich w te włosy wczepić, w poszukiwaniach przeszłam przez najróżniejsze opcje, a sukienkę doskonałą znalazłam chyba z 2 tygodnie przed wyjazdem: w ogólnie przeze mnie nielubianym żółtym kolorze, w szare kwiaty, z falbaniastym dekoltem i dołem, a na jej widok od razu doznałam wizji skombinowania jej z czerwonymi koralowymi dodatkami: paznokciami, kolczykami, szminką i butami. Jak pomyślałam tak zrobiłam, problem miałam tylko ze szminką: nigdzie nie mogłam dostać koralowo-pomarańczowawego odcienia czerwieni. Już miałam zamiar udać się do jednej z drogerii, w której ekspedientki od progu rzucają się do pomagania, i poprosić żeby mi taką znalazła, kiedy któregoś dnia nieteściowa po powrocie z zakupów w ichniejszej Biedronce rzuciła od niechcenia Ach, proszę, kupiłam ci szmineczkę, kolorek bardzo ładny, co? (Andaluzyjczycy UWIELBIAJĄ zdrobnienia.) I faktycznie. Kolorek jakiego szukałam tygodniami, znaleziony w trzy sekundy w supermarkecie. 

W wielki dzień wyruszyliśmy wczesnym rankiem o 9, każdy miał swój outfit na wieszakach, dzień zapowiadał się upalny, nieteściowa miała przygotowaną białą koszulę i czarne spodnie z własnoręcznie pomalowaną tradycyjną chustą, a że jest z tych, którym zawsze gorąco, w ostatniej chwili wrzuciła do torby sukienkę, na ewentualną zmianę. Każdy chwycił swoje wieszaki, swoje torby, auto zostało zapakowane i w piątkę, wraz z siostrą Tego i chłopakiem nieteściowej ruszyliśmy w drogę. Półtorej godziny zleciało nam szybko, w ostatniej części głównie na podśmiechujkach z kuzyna Tego, który ZAPOMNIAŁ GARNITURU i musiał wracać się po niego do Sewilli. Niedowierzające hahahajakmożnazapomniećgarnituru przeszło nam (na chwilę) jak ręką odjął, kiedy po opuszczeniu samochodu okazało się, że nieteściowa zostawiła swoje wieszaki na kanapie w salonie. Na szczęście w torbie była awaryjna sukienka, oryginalne buty i chusta oraz wszystkie dodatki, i kiedy okazało się że wyglada fantastycznie, wszyscy śmiali się z niej już otwarcie. Niestety nie był to koniec jej pecha, bo po zaparkowaniu przed hostelem, w którym miała nocować ona i jej chłopak (Ten, jego siostra i ja mieliśmy łóżko w domu babci), okazało się, że po rezerwacji na jej nazwisko nie ma śladu ni popiołu. Rownież i to znalazło rozwiązanie w postaci materaca na podłodze w salonie babci, a godziny, jakie spędziliśmy na zabawie będziemy jeszcze długo wspominać. Wieczór zakończył się o trzeciej nad ranem, jedzeniem churros maczanych w gęstej czekoladzie, a dzisiaj rano nikt nie miał kaca, a wszyscy zakwasy w brzuchach od śmiechu. 

Ten i ja, jak widać.

Ja z żeńską częścią bliźniaków. Ja zjadłam już szminkę a Trianie zdjęto już sukienkę z falbanami.


Feria z zewnątrz. Nie wszyscy byli częścią chrzcin. 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: