O tym że nic nie zepsułam, a naprawdę mogłam

Odkryłam u siebie przedziwny, a do tej pory starannie ukryty talent do szycia. Chociaż nie, do szycia to odrobinę za dużo powiedziane, do PRZERABIANIA. Zaczęło się od pamiętnej kiecki, której odprułam rękawy, potem doszły dżinsy tak zwane szwedy, obecnie zwane raczej culottes, chociaż możliwe że to nie całkiem to samo, które, niezależnie od nazwy, kupiłam online i nie zauważyłam na zdjęciu, że od połowy łydki mają rozporki na nogawkach. Rozporki wydały mi się idiotyczne, więc je zwyczajnie zaszyłam. Następny był wspomniany w ostatnim wpisie kombinezon (uwielbiam fakt, że po hiszpańsku kombinezon to mono, czyli małpa) (i owszem, zostawiłam wszystkie zamówione artykuły, a eLka w Mango to jakiś pic na wodę, albo mam taką wielką dupę), który okazał się bardzo fajny, poza faktem, że miał długie rękawy z falbaniastych dziurami na ramionach. Nie wiem czy zrozumiale się wyrażam. To oczywiście na zdjęciu było doskonale widoczne, ale jako że nigdy przedtem nie miałam niczego z takimi rękawami, nie wiedziałam, jak bardzo będą mnie denerwować. Dowiedziałam się w 5 sekund po założeniu, denerwowały mnie potwornie, w ogóle nie wiem jak można w czymś takim chodzić! Zanim jeszcze oderwałam metkę i zdążyłam się zastanowić, czy ja tę małpę chcę, miałam odprute pół lewego rękawa, a pytanie odpowiedziało się same. Falbanki tak samo jak w przypadku sukienki zrobiły mi uprzejmość i zamaskowały krzywe szycie, więc bez rękawów kombinezonowi nie mam nic do zarzucenia, a nawet wręcz przeciwnie. Dzisiaj natomiast  wspięłam się na przeróbkowy szczyt kunsztu. Zamówiłam mianowicie spodnie dżinsowe w kolorze ecru (serio, juz z tym kończę, ale ostatnie dni wyprzedaży to dla mnie prawdziwy hazard, wszystko kosztuje jedną dziesiątą pierwotnej ceny i za portki zapłaciłam tyle samo, co za kupioną w tym samym dniu odżywkę do włosów), z bardzo fajnym wysokim stanem, zapinane na guziki i dobrze leżące w rozmiarze 36, czyli u góry wszystko w porządku, od kolan z kolei rozszerzane. Rozszerzane od kolan nosiłam za wczesnego gowniarza, czyli jakieś 10 lat temu, No, thank you. Zanim wpadniecie w zachwyt nad moimi zdolnościami, dodam, że rozszerzenie zostało osiągnięte za pomocą wszytego trójkąta, wypisz wymaluj jak w latach 70, kiedy cool było posiadanie nogawek szerokich co najmniej na długość stopy i wszyscy pruli portki na szwach i wszywali trojkat o stosownie szerokiej podstawie, aż do osiągnięcia pożądanej coolness. Wiem, bo tatuś mi opowiadał. Ja zrobiłam więc dokładnie odwrotnie, trójkąt wyprułam, nogawkę zaszyłam i mam teraz proste. Za każdym razem myślałam, że ani chybi szmata za chwile wyląduje w koszu na śmieci, a tu proszę, wszystkie żyją i maja się dobrze, powiedziałabym, że lekka duma jest jak najbardziej usprawiedliwiona!

Tymczasem jeszcze tylko 3 razy rano wstać oraz w myślach pakuję już walizkę.  

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: