O tym że lecimy! (Chyba)

Chyba, bo jest godzina 00.07, a Ten wciąż jest w biurze. Od 7.00. 

Osobiście w tym tygodniu odpracowałam już zapalenie ucha i bolący mięsień w plecach. Pewnie dlatego, że zabraniałam Temu grać w koszykówkę w weekend, żeby przed wyjazdem nie zrobił sobie żadnego kuku. Proszę bardzo, kuku pokarało mnie. 

Od kiedy wróciłam z Polski haruję jak dziki osioł, możliwe że zdołam nieco odprężyć sytuację finansową i nawet wkrótce znowu coś sobie kupić. (Malutkiego i taniego.) Naprawdę zasłużyłam sobie na te wakacje, nieważne czy będzie 15 czy 19 stopni (nieszwagierka w tym samym czasie leci do Madrytu i zapowiadają przymrozki oraz deszcz ze śniegiem), w walizce mam zarówno bikini, jak i zamszowe botki, nogi na wszelki wypadek wydepilowałam i zamierzam spędzić ten tydzień najlepiej jak tylko się da. Pić wino codziennie przynajmniej raz dziennie, spożywać krewetki i/lub kalmary jak wyżej, gapić się na ocean, chłonąć witaminę D (czy to można przedawkować? Bo wciąż suplementuję.), podziwiać widoki i nie włazić do internetu. W tym roku dotrzymywanie postanowień idzie mi jak nigdy!

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: