O spacerze i przeziebieniu

Wiecie jak bardzo 16-kilometrowy spacer męczy przeziębionego człowieka? Ja do wczoraj też nie wiedziałam, bo jeszcze nie przyzwyczaiłam się do faktu, że też się przeziębiam. (Już drugi raz w tym roku! Doprawdy tracę na jakości.) W czwartek z jeszcze dość lekkim przeziębieniem przepracowałam 13 godzin lekcyjnych, i choć bardzo się tego dnia bałam, jedyny skutek był taki że na trzech ostatnich zajęciach, od godziny 19 do 21.15, moi uczniowie musieli mieć silne podejrzenia odnośnie użytych przeze mnie substancji, z których alkohol musiał im się wydać najmniej niebezpieczną. Dostałam mianowicie głupawki, i wszyscy się na tych zajęciach doskonale bawili. Wczoraj natomiast przeziębienie było w pełni rozkwitu, w sobotę nie wychodziłam z domu, więc na wiadomość że Ten i jeszcze jedna zaprzyjaźniona para architektów z biura Tego chcą towarzyszyć mojej szwagierce i mnie w niedzielnym spacerze, i nawet mają na ten spacer świetny pomysł, oczywiście zareagowałam entuzjastycznie. Świetny pomysł okazał się szesnastoma kilometrami (tam i z powrotem, bez obaw) przez las, do tak zwanego punktu trzech krajów, miejsca, w którym stykają się granice Niemiec, Belgii i Holandii. O ile droga tam była przyjemna i w już prawie ciepłych promieniach popołudniowego słońca, to powrót smagał zimnym wiatrem, słońce było za nisko, żeby mieć jakikolwiek wpływ na temperaturę i nawet przyspieszenie tempa marszu nie pozwalało nam się rozgrzać. Po powrocie Ten wstawił rosół w szybkowarze (szybkowar to najlepszy kuchenny wynalazek wszech czasów) i po gorącym prysznicu i spożyciu dwóch miseczek cudownie gorącej zupy, miałam oczy wypisz wymaluj jak wigilijny karp. Po ugotowaniu. Mętne i chore, więc o 21 znalazłam się w łóżku, bardzo żałując niedzielnego wieczoru, ale wiedziałam, że tylko sen może mnie uzdrowić. Przespałam 11 godzin i nie czuję się wprawdzie jak młody bóg, zasmarkana jestem jak byłam, ale daleko mi do wczorajszego samopoczucia. Więc jakby komuś jeszcze przyszło do głowy urządzać sobie w lutym szesnastokilometrowe spacery nie będąc w pełni sił, to stanowczo odradzam.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: