Archive for Luty 1, 2017

Trochę o serialach, trochę o rzeczywistości

Nawet nie wiecie JAKA TO ULGA że Rachel i Joey byli razem tylko przez dwa odcinki. I to nawet dobrze nie byli razem. Od kiedy bowiem, kilka lat temu, obejrzałam na jutubie odcinek, w którym Ross is fine,  zupełnie nie mogłam się pogodzić z tym faktem, no bo JOEY?…. Ogólnie dziesiąty sezon trzyma poziom, wcale nie wiedziałam, że fantastyczny odcinek, w którym Joey mówi po francusku (rownież widziany kiedyś na jutubie), to też sezon 10. Pomału jednak zbliżamy się ku końcowi i naprawdę będzie mi ich wszystkich brakować. (Nawet Rossa, chociaż go nie cierpię.)

(Przy okazji widać, jak silną bazą i inspiracją byli „Przyjaciele” dla takiego „Jak poznałem waszą matkę” czy innej „Teorii wielkiego podrywu”)

Jeśli chodzi o rzeczywistość natomiast, to koszmarnie nie mam pieniędzy i nie będę ich miała pewnie co najmniej do marca, ale mam bardzo BARDZO podejrzany napad optymizmu i konieczność ograniczania wydatków do jedzenia i podstawowej chemii napawa mnie jakby ekscytacją – ciekawe z iloma eurami dam radę tak przeżyć miesiąc??? (Pewnie niedługo mi przejdzie i jeszcze wpadnę w depresję z powodu niemożności zakupu jakieś szmaty z Zary albo Mango, spokojnie.) Poza tym zaczął się w końcu luty, adiós styczniu, w pracy zamknęłam stres końca semestru i prawie delektuję się nową grupą Libańczyków i zupełnie innym niż podczas semestru rytmem pracy. Nie mogę uwierzyć, że tylko dwa lata minęły odkąd pracuję w mojej firmie, mam wrażenie że w styczniu 2015 obudziłam się po długim letargu i zaczęłam być znowu SOBĄ. Czas przed owym styczniem to jakieś niewyraźne majaki. 

Reklamy

2 Komentarze »