O tym że znowu pakuję walizkę

Po tym, jak tydzień pracy (tym razem tylko 22 godziny) z wizgiem śmignął mi przed oczami, nadszedł czwartkowy wieczór i znowu muszę pakować walizkę.

Pogoda postanowiła kontynuować sabotowanie naszych podróży i po calutkim tygodniu z maksymalną dobową temperaturą 17 stopni na piątek w bułgarskiej Sofii zapowiadają maksymalnie 9. Sobota i niedziela 11, i jedyną pociechą jest mi fakt, że przynajmniej ma być słonecznie. Mimo że w poniedziałek wracamy stosunkowo wcześnie, z całą bezczelnością poprosiłam o zastępstwo na mój kurs, gdyż naprawdę POTRZEBUJĘ URLOPU. Potrzebuję nigdzie nie gnać, nie myśleć że na jeden kurs na jutro zrobić kopie ćwiczeń, na drugi nie zapomnieć płyty z filmem, na trzeci cholera, już tydzień im trzymam wypracowania, muszę sprawdzić, na czwarty przygotować karteczki na tę grę, którą im obiecałam… Wypić ciepłą kawę na siedząco. Pobyć z Tym sam na sam, spacerować, wystroić się i wyjść na kolację. Do powyższego potrzebne mi te 5 dni i ani grosza mniej, niech będzie i w 11 stopniach. 

Okropną mam na tę Sofię ochotę, ciekawe czy zapomniałam już czytać cyrylicę, ciekawe czy widać tam jeszcze pozostałości komunizmu (który uważam za fascynujący i uwielbiam oglądać/czytać wszystko co z krajami byłego bloku wschodniego związane), ciekawe jakie mają jedzenie, ciekawe czy się tam jakoś dogadamy!!!! 

Więc tak. Idę malować paznokcie, układać w myślach outfity, prasować i pakować walizkę! 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: