O początku tygodnia

Tydzień rozpoczął się bardzo miło skaleczeniem się w czwarty palec u stopy ŚMIECIAMI. Nie wiem, jak to możliwe, nie przypominam sobie wyrzucenia do śmieci samurajskiej maczety, ale faktem jest, że wyjmując worek z wiadra oparłam go przypadkowo na stopie zamiast na podłodze i to oparcie przecięło mi skórę równiutko 3 milimetry poniżej paznokcia. Również na co najmniej 3 milimetry głęboko, bo krwawienia nie mogłam zatrzymać przez dobrą godzinę. Więc z obuwia aktualnie mogę włożyć jedynie szerokie w palcach stare walonki, co doskonale poprawia mi samopoczucie. Jak można się domyślić.

W temacie kryzysowym – kryzys chyba zażegnany, eskę wkładam bezproblemowo i nawet mogę w niej oddychać oraz niewykluczone że i jeść. (Aczkolwiek nie sprawdzałam.) Potwierdza to moje podejrzenie, że zupełnie niechcący schudłam, zapewne od momentu kiedy we wrześniu zaczęłam nową pracę. Od przeprowadzki nie posiadam wagi, więc podejrzenie wywołał wyłącznie widok mojej części środkowej (niech ktoś wreszcie wprowadzi jakieś porządne tłumaczenie angielskiego słowa core) przyodziane w strój sportowy, a wiadomo nie od dziś, że dzieci, pijani oraz leginsy nie kłamią.

Jako że nie mam już prawie żadnych zajęć co najmniej do końca stycznia (tylko ślęczę w papierach, protokołach, listach i innych arkuszach), mój organizm postanowił sobie pozwolić na lekką niemoc – jak zawsze mogę liczyć na to, że nie zrobi mi świństwa w normalnym tygodniu, w którym musiałabym IŚĆ DO PRACY.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: