O takich różnych, świątecznych

Wiem że milczę jak ten grób, ale najpierw byłam straszliwie zajęta (na dodatek było to zlecenie z gatunku tych, za które płacą grube pieniądze, ale napoczęcie których się odwleka, ze strachu zapewne, jak długo się da. Aż do momentu, kiedy się wreszcie weźmie byka za rogi, a ten nie okazuje się tak straszny jak go malują, ale jest już potwornie późno, a termin goni), a potem goniłam za prezentami i pakowałam się w pośpiechu, żeby 18 po południu wsiąść do autokaru i pomknąć w kierunku ojczyzny. Podróż zapowiadała się niezwykle optymistycznie i pewnie dlatego okazała się bardzo pechowa, a mianowicie puścił jakiś tam wężyk, wylał się jakiś tam płyn, i nie tylko spędziliśmy ponad godzinę na czekaniu aż wymienią wężyk, ale, jak okazało się później, owy płyn zalał mi walizkę wraz z zawartością. Na całe szczęście większość zawartości była zawinięta w plastikowe worki, a dla puchowej kurtki i tak nie znalazłabym zastosowania przy trzynastu stopniach plus, więc nie zmartwiłam się przesadnie katastrofą.
Aktualnie głównym moim zajęciem jest pomaganie towarzyszenie siostrze w przygotowaniach do Wigilii, popijając cytrynówkę roboty wspólnej, wujka i siostry.
Zaraz w drugie święto czeka mnie z kolei nerwowa podróż do Gdańska, a stamtąd samolot do Kolonii, dwa dni później natomiast kolejny, do Malagi.

Życzę Wam więc bardzo wesołych Świąt, atmosfery przyjaznej i rodzinnej oraz małego poziomu tęsknoty za tymi, którzy już z Wami tych Świąt nie spędzą. (Ostatniego życzę najbardziej sobie samej.)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: