O wizycie nieteściowej

Podobno wizyta teściowej to wizytacja, ale ja, niżej podpisana, dysponująca w tym momencie (nieoficjalną wprawdzie, ale nie bądźmy drobiazgowi) teściową w charakterze gościa, muszę zadać kłam temu stwierdzeniu i powiedzieć publicznie, że nic podobnego. Moja nieteściowa oraz towarzysząca jej siostra przez cały pobyt u nas w domu starają się być niewidoczne, bezwonne, nie przeszkadzać i usuwać się z drogi. Oraz ZMYWAJĄ. Mimo obecności zmywarki i doprowadzając mnie do rozpaczy oraz wydzierania im naczyń z rąk. (Do szamotaniny na szczęście nie doszło.) Przez cały pobyt w podróżach natomiast (w Luksemburgu byliśmy tym razem) próbowały za wszystko płacić i nie udało im się to w 100% przypadków tylko i wyłącznie dlatego że nie wszędzie personel mówił po hiszpańsku. Kiedy widziały, że mówił, podstępem szły do toalety, łapały kelnera po drodze i wciskały mu pieniądze, zanim ktokolwiek zdążył poprosić o rachunek do stolika. Poza tym dostarczają powodów do zakwasów od śmiechu, cały czas kręcąc telefonem filmiki dla wiekowej babci, żeby zobaczyła jak wnuczek w germańskim kraju sobie radzi. Mówię Wam, co najmniej tygodnia urlopu będę potrzebowała po tym przedłużonym weekendzie.
Oraz diety odchudzającej, a najchętniej ogólnego detoksu. #grudniupozwólżyć

image

          Luksemburg wieczorową porą.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: