O podróży do Berlina i tym że na dwoje babka wróżyła

Jako że dawno mnie nigdzie nie zaniosło i mam wolne piątki, za dwa tygodnie lecimy do Berlina. Owszem, tylko na weekend i owszem, LECIMY. Niemieckie koleje są naprawdę bezwstydnie, obrzydliwie drogie oraz ogólnie bezwstydne i obrzydliwe i za sześciogodzinną podróż cholernym ICE (który w mojej głowie zawsze występuje z szyldem „Dzisiaj 20 minut spóźniony”) żąda sobie stówy (100€) w jedną stronę. A tymczasem ja, zupełnym przypadkiem i z głupia frant, bo mieliśmy już wynajmować samochód i jechać gdzieś niedaleko, znalazłam lot za 75 w obie strony. Ha! Bardzo bladym świtem, ale cóż, po pierwsze chyba taki nasz los, po drugie najlepsze podróże rozpoczynały się od niewyspania i zwiedzania o poranku, a po trzecie przynajmniej wykorzystamy ten dzień w pełni i całkowicie. Osobiście uwielbiam Berlin, byłam tam już kilka razy i jeszcze nie mam dość, kiedyś byłam śmiertelnie zakochana w Monachium, teraz jego miejsce zajął Berlin, co oznacza że Monachium muszę sobie koniecznie odświeżyć. Ten też w Berlinie był, ale nigdy ze mną, zatem głupi rzut oka na stronę Ryanair okazał się strzałem w dziesiątkę.
Zaraz po zarezerwowaniu lotu zabraliśmy się za hotel i znowu ja, bo uparłam się obejrzeć obrazki przybytku o nazwie Mondrian Suits (ze względu na Mondriana właśnie, ciekawiło mnie jak zinterpretowali) odkryłam to zachwycające miejsce, w którym wprawdzie po Mondrianie nie było śladu ni popiołu, ale które okazało się nie
być typowym hotelem, a rodzajem apartamentu z salonem, kuchnią i sypialnią. Bardzo przyjemnym zarówno optycznie jak i cenowo, w którym nie trzeba się zrywać na śniadanie, ani płacić majątku za produkty w minibarze tudzież hotelowej knajpie.
Poza tym podróż wypadła nam w weekend, w który byliśmy zaproszeni na imprezę w stylu lat 20, o czym zupełnie zapomnieliśmy, a co ucieszyło mnie niezmiernie (tylko nie mówcie Temu), bo nie mam najmniejszej ochoty na lata dwudzieste. Ani żadne inne, szczerze mówiąc, wszelkie przebieranki wydają mi się aktualnie okropnie męczące.

Cała impreza urodziła się więc w mojej głowie i w zależności od rezultatu, albo będę się potem szczycić jakie to mam dobre pomysły, albo wszystko będzie moją winą, na dwoje babka wróżyła.

Reklamy

Komentarze 2 so far »

  1. 1

    soullm said,

    Oj oj oj oj ja ja cie bardzo rozumiem z tym DB. Dwa razy z rzedu w podrózy właśnie do Berlina i jakas podróz do Polski przeżywaliśmy wielkie koszmary. A to stanie w polu przez 3 godziny a to zepsuta klima i jazda w puszce bez tlenu a to wyeliminowany pociąg i trzeba sie orientowac i podwójne obłożenie w innym. Serio mój mąż nie wytrzymał nerwowo i pozwolił sobie na baaardzo niewybredny komentarz, którego nie pozwole sobie przytoczyc (acz łatwo wpaść na trop… Niemcy.. pociągi..) Po kolejnej ichniej wpadce napisał tez maila do DB opisujacego nieprzyjemne doświadczenia i dostaliśmy voucher na 150 eur więc trzeba było znów gdzieś pojechac. Ale swoją drogą db ma tyle kruczków i tricków ze wcale nie trzeba az tak duzo płacic. On line wcale tego nie widac ale obsługa na dworcu Aachen jest bardzo mila i pomocna. A mój syn zawsze powtarza, ze on w Berlinie chce mieszkac.

  2. 2

    Mariposanegra said,

    Doskonale rozumiem twojego syna, też bym nie pogardziła!


Comment RSS · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: