O pierwszych razach i idiotyzmie

O święta Genowefo, to był naprawdę trudny tydzień. Wszystko było pierwsze, koszmarny chaos pierwszego tygodnia, nicniewiedzący studenci, zrzucające na siebie wzajemnie winę organy (administracji uczelni), dzwoniący bez przerwy telefon, nerwowe wzdryganie na dźwięk nadchodzącego mejla, byłam w stanie to wszystko znieść w stosunkowo dobrym stanie (albo przynajmniej robiąc dobrą minę do złej gry i udając że wszystko pod kontrolą) tylko i wyłącznie dzięki myśli że to jest mój PIERWSZY RAZ i że muszę tylko koniecznie zapamiętać, co zrobiłam źle i więcej tego nie robić oraz, że bardzo niedługo, najpóźniej na firmowej imprezie, to wszystko będzie cholernie śmieszne.

Tymczasem nadszedł piątek, dzień wolny, przeszłam się odrobinę po sklepach i zdałam sobie sprawę z nieprawdopodobnego faktu, że we wrześniu nic sobie nie kupiłam. Serio, całkiem nic, bo jedne zakupione w przypływie zaćmienia umysłu kowbojskie botki (mimo że wahałam się między dwiema parami tak zwanych półbutów) właśnie oddałam.

W sobotę natomiast popełniliśmy idiotyzm światowej klasy, a mianowicie zaprosiliśmy mojego kumpla Pawła na kolację nie zrobiwszy przedtem żadnych zakupów oraz zapomniawszy że jest 3 października, najważniejsze niemieckie święto i wszyściuteńko jest na cztery spusty zamknięte. Przed odwołaniem kolacji tudzież zamówieniem pizzy uratowała nas jak zawsze bliskość zagranicy i na zakupy udaliśmy się w stanie niewielkiej paniki autobusem do Holandii. Rzecz jasna nie byliśmy jedynymi, którzy na ten pomysł wpadli i zakupów dokonywaliśmy przepychając się pomiędzy regałami, zderzając z innymi wózkami i od czasu do czasu wydając z siebie wściekły gulgot. Do domu wróciliśmy obładowani przede wszystkim piwem, bo w Holandii mają mnóstwo rodzajów i niedrogie, oraz składnikami potrzebnymi do ugotowania kolacji, nie zapomniawszy o niczym chyba zwyczajnym cudem. Kolacja udała się nadzwyczajnie, Paweł wyszedł o trzeciej nad ranem, a dzisiaj już lekko dopada mnie typowo niedzielny strach przed nowym tygodniem, niby już nie pierwszym, ale jeszcze wystarczająco NOWYM, by się go trochę obawiać.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: