O wrześniu oraz planie na jutro

Wrzesień ogłaszam miesiącem absolutnego szaleństwa i zapewniam, że mam ku temu powody. Dzisiaj egzaminem zakończył się podwójny dwutygodniowy kurs intensywny i tu odnotowałam od razu dwa sukcesy, a mianowicie udało mi się nie rozchorować (mówiłam że lato jest!) oraz wszystkie egzaminy (35 sztuk) właśnie skończyłam poprawiać. Teoretycznie mogłabym się rozkosznie prawie obijać aż do dnia dwudziestego ósmego, więc niby nie ma pośpiechu, ALE. Jutro rozpoczynam kurs wieczorny, a pojutrze przyjeżdżają z wizytą moja siostra, szwagier oraz siostrzeniec. Na prawie tydzień.

Jeśli to nie jest katastrofa, to ja już nie wiem co nią jest!…

(Oczywiście jeśli wziąć pod uwagę, że przez ostatnie dwa tygodnie absolutnie niczego nie sprzątałam, prałam, myłam, porządkowałam ani chowałam, ani w ogóle nie dotykałam małym palcem. Jedyną wykonywaną przeze mnie w tym czasie czynnością gospodarską było włączanie zmywarki średnio co drugi dzień. Serio. Możecie teraz uważać mnie za brudasa.)

Więc od niedzieli miotam się pomiędzy papierami a mopem i ścierą, i stan mieszkania zmienił się w ten sposób, że biurko wygląda znacznie gorzej, czyli jakby przeszedł przez nie średniej wielkości huragan, a cała reszta znacznie lepiej, JEŚLI NIE LICZYĆ porozstawianych wszędzie wiaderek, sprejów i butelek ze środkami czyszczącymi oraz malowniczo zwisających zewsząd ścierek. I mopa w kącie. A, i wielkiej sterty prania, wreszcie zdjętego ze sznurka.

Więc plan na jutro jest taki

  1. Uprasować co trzeba, resztę gdzieś poutykać.
  2. Uzupełnić Sporządzić brakującą dokumentację kursów intensywnych.
  3. Pochować utensylia do sprzątania.
  4. Dokończyć kuchnię. (Wiadomo że kuchnię trzeba zrobić na samym końcu, bo tam najłatwiej coś może zniweczyć efekt)
  5. Pochować w.w. utensylia po skończeniu kuchni.
  6. Zacząć się poważnie denerwować tym kursem wieczornym, przeczytać cały internet na temat pierwszych zajęć z początkującymi z zerową znajomością języka docelowego, stworzyć jakiś plan działania i nieco się uspokoić.
  7. Zastanawiać się dwie godziny w co się ubrać, przebrać się co najmniej 4 razy, zdenerwować się ponownie, pognać na zajęcia w czymkolwiek, poprowadzić zajęcia.
  8. Paść na pysk.
  9. Wlać sobie olbrzymią lampkę wina i zasiąść z książką na kanapie.
  10. Pójść spać.

Plan na pojutrze ułożę sobie jutro.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: