O wielkopomnym wydarzeniu

Mówiłam wam, że siostra Tego przyjechała tu na SZEŚĆ MIESIĘCY na praktyki? (Zupełnie tak samo jak Ten – leci mu już piąty rok.) To mówię. Przyjechała,dwa tygodnie temu, a tymczasem Ten poleciał na tydzień do domu bo miał jeszcze urlop. W Aachen zostałam ja z nieznającą nikogo siostrą Tego.

Ogólnie umówiłyśmy się na obiad, około 14. Poszłyśmy do mojej i Tego ulubionej restauracji, zjadłyśmy obiad, poszłyśmy wymienić na większą koszulę, którą podarowała mi była na urodziny (doprawdy wzrusza mnie fakt, że podarowała mi XSkę, ale moje górne plecy i biceps człowieka trenującego trochę z XSki wyrosły. Tylko trochę, w Skę wchodzę bez problemów.), obejrzałyśmy miliony kolczyków w milionie sklepów, a potem to już zrobiła się siódma i postanowiłyśmy udać się na piwko. Pech chciał, że wybrany przez nas bar, bardzo klimatyczny i jeden z najstarszych budynków w mieście, wybrany został również przez grupę 20 panów w wieku więcej niż średnim na świętowanie niewiemczego. Siostra Tego jest bardzo ładną dziewczyną, a na dodatek ma 25 lat, ja owszem, trochę bardziej nadżarta zębem czasu, ale też nie taka ostatnia, a jakby tego wszystkiego było mało, byłyśmy tam jedynymi istotami płci żeńskiej w wieku poniżej lat 60. Więc od progu zaczęły się pytania w jakim języku rozmawiamy, bo ten tam zna portugalski a to prawie to samo, czy wiemy gdzie tu można iść potańczyć, a na koniec panowie postanowili ZASPONSOROWAĆ NAM DRINKI. Jak żyję, nigdy w żadnym barze żaden kelner mi nie powiedział Chcecie następną kolejkę? Chłopaki was zapraszają. Aż do dziś. (Nie wiem dlaczego przypomina mi się stosowna scena z The big bang theory i wcale mi się to nie podoba) Z trudem opanowując wzruszenie właściwe tak wielkopomnemu wydarzeniu, zapłaciłyśmy za spożyte napoje i opuściłyśmy lokal jak się należy, w momencie kiedy było najpiękniej. Siostra Tego obiecała hiszpańską kolację swojej współlokatorce i musiała jeszcze dokonać stosownych zakupów, i całe szczęście że po opuszczeniu supermarketu zatrzymałyśmy się na typowo hiszpańskie przydługawe pożegnanie i ja podczas owego pożegnania coś tam myślałam mimo spożytego piwa, bo inaczej zdałaby sobie sprawę z faktu, że planując na ową kolację tortillę nie kupiła jajek, dopiero w domu. I współlokatorka musiałaby żyć z przekonaniem, że typowo hiszpańskim daniem są ziemniaczki smażone z cebulką.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: