O męczącym

Nowa praca zaczęła się tak, że spektakularnie obtarły mnie buty. (Te nowe oczywiście.) Jak mówię spektakularnie, to mam na myśli spektakularnie, gdyż bąble mam pod jednym dużym palcem i na obu małych palcach, a oprócz tego strupki od otarć na obu piętach. Na szczęście nie zastanawiałam się, jaki to omen w odniesieniu do wyżej wymienionej pracy, bo kto wie czy po tym pierwszym dniu nie uciekłabym z krzykiem, ale również na szczęście ten pierwszy dzień jako taki wybił mi z głowy wszystkie zabobony. I teraz mam tak, że po dniach wszystkiego razem trzech, po fajrancie mam ochotę zabarykadować się na kilka godzin z książką na kanapie, przenieść do innego wymiaru (obecnie wciąż jeszcze do Oslo i Harrego), a przede wszystkim NIC NIE MÓWIĆ. Do nikogo. I najlepiej żeby nikt do mnie też nie mówił. Albo chociaż nie wymagał ode mnie reakcji.
Czy Wy sobie wyobrażacie jak STRASZLIWIE MĘCZY 10 godzin ciągłego mówienia??? Ja do przedwczoraj też sobie nie wyobrażałam.

No i chyba jesień idzie. W sam raz na blezerek w kolorze rdzawych jesiennych liści.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: