Tak naprawdę to o prokrastynacji

Jako że powinnam w chwili obecnej siedzieć przy biurku i sprawdzać egzaminy końcowe, oczywistym jest że siedzę w łóżku z makiem i na ten przykład piszę posta. Albo czytam szóstą sprawę Harrego Hole. Albo gram w pasjansa…

A przedwczoraj wykazałam się nadzwyczajną inteligencją i po miesiącu samego pilatesu urządziłam sobie porządny, solidny leg day z ciężarami. I jak wczoraj jedynie siadając na sedesie odczuwałam lekki dyskomfort i musiałam się powoli opuszczać po ścianie, z drugiej strony przytrzymując się wanny, tak dzisiaj po prostu i zwyczajnie NIE MOGĘ CHODZIĆ. Boli mnie tyłek oraz uda po stronie wewnętrznej i zewnętrznej, z boku, z przodu i z tyłu, a kroki to mam wrażenie, że stawiam jakby mi nogi prostowali na beczce. I co gorsza, wcale nie wydaje mi się żeby jutro miało być lepiej.

Tymczasem chyba hormon mi szaleje i mam straszną ochotę na awanse z jakiejkolwiek męskiej strony, DO TEGO STOPNIA, że żałuję, że nie pracuję już z takim jednym dzieciakiem, który leciał na mnie otwarcie i bez zażenowania, ku uciesze moich współpracowników, a mojej własnej udręce (wtedy mi jeszcze nie szalał). Tak by mi się teraz przydały jakieś komplementy i maślany wzrok!… Ale nie, znikąd pomocy jak człowiek w potrzebie.

Chyba se (kolejny) lniany feret kupię.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: