O upale

No więc faktycznie. Wczorajsze 39 stopni napełniło mnie podziwem, tym bardziej że udaliśmy się na urodziny szefowej Tego, na belgijskie zadupie, do przepięknego domu pośrodku NICZEGO, gdzie podobno miało być nieco chłodniej, z racji bliskości natury właśnie. Tymczasem guzik. Podczas półgodzinnej jazdy autobusem uplasowaliśmy się pomiędzy dwoma otwartymi oknami, co sprawiło, że włosy sterczały mi wprawdzie na wszystkie strony, ale przynajmniej nie opływałam potem. Po opuszczeniu pojazdu należało przejść jakieś 15 minut spacerkiem, co okazało się być potwornym wysiłkiem, a na miejscu może i owszem, było jakieś pół stopnia mniej, ale wilgotność powietrza znacznie przekraczała tę w mieście, więc po raz pierwszy w życiu chyba, stojąc czułam jak pot wielkimi kroplami spływa mi po plecach, oraz, ekskuzemła, tyłku. Ten wyglądał jakby właśnie wyszedł spod prysznica, jeśli założyć że brał ten prysznic w ubraniu. Zupełnie nie wiedzieliśmy co z tym fantem uczynić i jak się zachować, bo trochę głupio tak ociekać potem na imprezie, przeszliśmy się więc do pobliskiego bardzo zimnego potoku, wleźliśmy stopami do wody i po jakimś czasie nasze ciała zaczęły wreszcie normalnie regulować temperaturę i transpirację.  (Całe szczęście ja miałam na sobie czarną kieckę, a Ten ciemnogranatowy tiszert, wyobrażacie sobie te plamy przy odzieży w mojej ukochanej szarości?) Wieczór przyniósł nieco ochłody, a na sam koniec wszyscy uczestnicy imprezy jak jeden mąż siedzieli na trawie, mimo obecności różnych mebli.

Dzisiaj mamy już tylko 28 stopni i zapowiadane burze na wieczór.

Osobiście wciąż wolę upał niż na przykład 13 stopni i deszczyk.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: