O babysittingu i pilatesie

W piątek doznałam zupełnie nowych dla siebie doświadczeń, a mianowicie zostałam poproszona o opiekę nad TRÓJKĄ dzieci mojej koleżanki Justyny. A tak, całą trójką naraz, w wieku lat 8, 4 i 1. Zgodziłam się oczywiście bez wahania, gdyż żeby odwdzięczyć się Justynie za to, co dla mnie zrobiła, nie wystarczyłby nawet rok opieki nad jej dziećmi, a co tu mówić o półtorej godzinki, i jak w końcu machałam im na pożegnanie po zakończonym zadaniu, brudna, na spódnicy od bucików roczniaka, na reszcie od rączek jedzącej loda czterolatki, rozczochrana od wczepiających mi się we włosy rączek, niepewna, jakim językiem właściwie mówię (wszystkie dzieci rozumieją po polsku, ale tylko najstarsza nim mówi), wyraźnie poczułam, że nie mogę jeszcze iść do domu, a uspokoić mnie może jedynie rundka po sklepach. (Nawet nie wiem, który to już haftowany boho kaftan w mojej szafie, ale zwariowałam zupełnie na ich tle i wiem że nie jest to miłość na jedno lato.) Późnym wieczorem, kiedy usiłowałam się wygodnie ulokować w łóżku w celu czytać, odkryłam wielkiego guza z tyłu głowy, którego nabiłam sobie byłam, wyrżnąwszy łbem w mini bramkę do futbolu przy wywlekaniu z niej małego, i prostując się odrobinkę za wcześnie.

Nieobecność Tego przez cały weekend nie zmartwiła mnie więc wcale, rozbiłam sobie obóz na balkonie, zaopatrzyłam w zapasy potraw i napojów, zrelaksowałam się maksymalnie, nieco opaliłam, prawie skończyłam ponad 700 stronicową książkę, którą męczę od miesiąca, a balkon opuszczałam wyłącznie, aby wykonać rundkę pilatesu. Jestem bowiem obecnie śmiertelnie zakochana w pilatesie, od dnia, kiedy nadwyrężone detoksem zapasy energii zmusiły mnie do poszukania czegoś low impact, praktycznie nie podniosłam żadnego ciężaru, kładę się na matę z prawdziwą rozkoszą i jednocześnie myślę, że gdyby nie te miesiące podnoszenia ciężarów, nie miałabym teraz siły na wykonywanie najtrudniejszej wersji każdego z ćwiczeń. Ciężary jednak sumiennie podnosiłam, mięśnie mam silniejsze niż kiedykolwiek i bardzo podoba mi się ta walka przeciwko mnie samej, której wymaga pilates.

Odnośnie czekania na mejla, to owszem, doczekałam się, aczkolwiek z zupełnie innej strony i z zupełnie inną treścią, na razie jestem równie niepewna, jak miesiąc temu, natomiast znacznie więcej przerażona ogromem nadchodzących możliwycgh zmian, i mam nadzieję wkrótce móc napisać coś konkretnego.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: