O typowym oraz trochę o urlopie

Więc jeśli chodzi o czekanie na mejla, to pan, kontaktu z którym byłam spragniona, okazał się nie być wielkim fanem stukania w klawiaturę, natomiast owszem, wynalazku pana Bella. Tymczasem moja umowa o komórkę wygasła sobie była podczas gdy ja wylegiwałam się na leżaku w Marbelli. Typowe. Wczoraj więc, po powrocie do rzeczywistości, odebrałam kilka zaniepokojonych łatsapów od mojej koleżanki Justyny (będącej zarazem moją dobrą wróżką i mentorką), żebym się jak najszybciej u owego pana zameldowała, gdyż od kilku dni próbuje on się do mnie dodzwonić i nichuja mu to nie idzie. Zdenerwowałam się oczywiście niepomiernie, ręce mi się trzęsły gdy wystukiwałam numer na telefonie stacjonarnym, ale na szczęście w nerwach zapomniałam zupełnie, że nienawidzę rozmawiać przez telefon, i zdaje się że sprawa jednak się nieco posunęła we właściwym kierunku.

Jeśli natomiast chodzi o urlop w Marbelli, to przedostatniego dnia jednak udało mi się przesadzić ze słońcem, i dnia ostatniego siedziałam sobie w cieniu, smarując aftersunem czerwone plecy i dekolt. Poza tym było fantastycznie, w ciągu dnia złaziłam z leżaka tylko po to by się nieco ochłodzić w wodzie, a wieczorami ubieraliśmy się ładnie i razem z rodziną Tego szliśmy na kolację, zakończoną dżinem z tonikiem przy basenie. Poziom tego kwasu, który podnosi się po jedzeniu krewetek, mam pewnie powyżej czerwonej kreski, ale nie mogłam im się oprzeć ani jednego dnia pobytu. Właściwie to jadłam je jeszcze po powrocie, gdyż wśród innych dóbr przywieźliśmy sobie wielką paczkę gotowanych i solonych langostinos, czyli tych największych krewetek i pożarliśmy prawie całą zaraz po dotarciu do domu. (Chociaż niemieckie koleje tak nam podniosły ciśnienie w drodze z lotniska, że Ten chciał ruszyć przez pociąg i podrzucać po jednym langostino w każdym rzędzie siedzeń, z nadzieją że zaśmiardną się jak najszybciej, ale mu nie pozwoliłam. Co mi będzie langostinos marnował.)

 

Reklamy

komentarzy 5 so far »

  1. 1

    M. said,

    miałam zaległości w twym blogusiu, i jak tak sobie chapnęłam teraz na raz dużo, to od razu mi się humor poprawił.

  2. 2

    Mariposanegra said,

    To oczywiście okropnie banalne, ale co ja poradzę, uważam to za największy komplement dla blogusia! Dzięki bardzo i na zdrowie!

  3. 3

    M. said,

    kontynuuję poprawianie humoru i tym razem mi się zepsuł z zazdrości że piłaś rebucośtam na ferii w Sewilli (!!!1). Piłabym.

  4. 4

    Mariposanegra said,

    Rok temu piłam! Chyba można już mi przebaczyć. (Zaległości to Ty miałaś)

  5. 5

    Anonim said,

    wrozka i mentorka.to mi sie podoba


Comment RSS · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: