O turystyce piwnej i zimnie

To wróciłam. Podróże do Belgii, albo przynajmniej do Antwerpii, śmiało można nazwać turystyką piwną, gdyż zabytki da się tam oskoczyć w kilka godzin, natomiast zwiedzić wszystkie kultowe, nastrojowe bary i wypić tam chociaż po jednym absolutnie wyjątkowym piwie, to jest zupełnie inna sprawa. Dość szkodliwa dla zdrowia i dla figury. Ale ja się pytam – CO INNEGO można robić przy temperaturze pięciu stopni i wściekłej wichurze??? Oraz mżawce??? Wierzcie mi, zwiedzanie barów jest o wiele bardziej atrakcyjne niż zwiedzanie kościołów. Oraz o wiele cieplejsze.
Abstrahując od piwa i zimna, te czterodniowe miniwakacje zrobiły nam doskonale – w Antwerpii zatrzymaliśmy się w przepięknym B&B, właściciel, Erik, robił nam sniadanko na zamówioną godzinę, wreszcie zdołałam się WYSPAĆ i wyłączyć, nie myśleć o przyszłości ani o stresie, tylko o tym co włożę żeby dobrze wyglądać na zdjęciach (i nie zamarznąć), co wszystko razem ogólnie nazywa się chyba odpoczęciem.

image

image

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: