O mrówkach pod tyłkiem i plecach

Jako że już jest koniec marca, a ja jeszcze NIGDZIE NIE BYŁAM, łatwo się domyślić, że jak co roku włącza mi się modus mrówek pod tyłkiem, i jak co roku, pierwszą tegoroczną okazją do podróży będą 4 wolne dni z okazji Wielkanocy. Oczywiście zaplanowane nie zostało jeszcze nic, że nie wspomnę o załatwieniu czegokolwiek, określony został jedynie, nieco mętnie, cel wyprawy, a mianowicie Belgia. (Wielkanocne wyprawy są zawsze w radiusie możliwym do osiągnięcia samochodem.) Antwerpia, Gandawa, bo tam podobno ładnie (nawet nie wiedziałam że to się po polsku Gandawa nazywa).

A dzisiaj rano, mierząc taką jedną sukienkę na Heleny urodzinową imprezę w stylu lat 50, która jest już w tę sobotę, dokonałam makabrycznego odkrycia, a mianowicie poszerzyły mi się plecy!!!! Pewnie niedużo, bo sukienka była zawsze bardzo akurat, ale zwykle z trudem dopinała się na brzuchu, a teraz niespodzianka. Brzuch poszedł jak po maśle i nawet zdążyłam się ucieszyć, kiedy na wysokości biustu zaczęły się schody. (Biust mi nie urósł, nie ma obaw.) Więc pytam się CO TERAZ??? MIĘŚNIE mi się w kieckę nie mieszczą!!! Chociaż po namyśle i tak wolę te plecy niż brzuch.

Na włosy natomiast zakupiłam sobie wodę brzozową do wcierania w łeb i pachnę teraz starszym panem.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: