O tym że co za weekend

Krismes partys w tym roku obeszły się ze mną łagodnie, bo na własnej mnie nie będzie ze względu na wypad do Londynu (już w piątek!!!!!), a o swojej, że jest w piątek ubiegły, Ten powiadomił mnie trzy dni wcześniej. Nie żeby specjalnie, z głowy mu całkowicie wyleciało.

Miałam wprawdzie zamiar skoczyć do Zary w piątek po pracy, tak NA WSZELKI WYPADEK, zobaczyć co mają, ale nagły napad migreny, taki z szykanami, z widzeniem czarnych plam i plączącym się językiem, zmusił mnie do przedwczesnego opuszczenia miejsca pracy i znokautował na kilka godzin. Po końskiej dawce ibuprofenu, wyspaniu się i odpoczęciu, późnym wieczorem czułam się już jednak całkiem dobrze i na imprezę poszliśmy około 22, a włożyłam czerwoną sukienkę, wiszącą w mojej szafie już dobre pięć lat i zdecydowanie zbyt rzadko noszoną.

Było fantastycznie, na deser ustawiono na sali budkę z lodami, grała bałkańska kapela, a Ten ustrzelił mi w puszki serce z piernika.

Wczoraj natomiast imprezę świąteczną w gronie przyjaciół organizowały Rosa i Irune, i już sama treść zaproszenia pozwalała nabrać dużych nadziei, dziewczyny anuncjowały mianowicie, że nakupowały alkoholu do wypęku, ale przyjść należy po kolacji, bo owej zaproszenie nie obejmuje. Impreza była zgodnie z przewidywaniami dużym sukcesem, nikt natomiast nie przewidział, że ktoś zwymiotuje do stojącej na balkonie doniczki z pietruszką. Nieco zaschłą.

Więc teraz drugi weekend poproszę, bo obecny strasznie mnie zmęczył.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: