O kiepskich drożdżach i kickboxingu

Na pewno jest to wina tego obrzydliwego, wstrętnego tygodnia, że wczoraj nawet ulubione hobby mnie zawiodło, i zamiast pięknego, wyrośniętego chleba wyszedł mi koncertowy zakalec. Albo to, albo drożdże bio, które nie mają takiego kopa jak poczciwy doktor Oetker, na dwoje babka wróżyła. Ten wprawdzie utrzymuje że zakalec mu bardzo smakuje i nawet zjadł już jedną trzecią, ale KTO W TO WIERZY. Jestem zdruzgotana i rozgoryczona. A na dodatek mam zakwasy w całej, ale to absolutnie całej klatce piersiowej, z przodu, z tyłu i z boku, szczególnie przy oddychaniu i próbach śmiania się (bo poza próby ból nie pozwala mi wychodzić), ostatnio bowiem katowałam ciało tym pięciodniowym wyzwaniem, którego dzień czwarty zawierał elementy kickboxingu i jogi, i za moje cierpienie ten kickboxing właśnie jest odpowiedzialny. 
Na pewno znowu jestem sto lat za murzynami, ale jak ktoś jeszcze nie zna serialu House of Cards, to polecam mu jego poznanie, bo jest to naprawdę dobry serial. A Kevin Spacey to już słów nawet nie mam.
A obrzydliwy tydzień jutro już się kończy.

Reklamy

1 Response so far »

  1. 1

    frotka said,

    a nie jesteś
    bo ja tego serialu jeszcze nie widziałam, choć w kolejce leży, bo moje kochanie też mi go kazało obejrzeć
    ale nie jesteś ostatnia 😉


Comment RSS · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: