O tym co miłość robi z człowiekiem

Być może zabrzmi to tanio i melodramatycznie, ale żywienie poważnych i głębokich uczuć do jakiejś osoby ma swoją dużą, dużą wadę, a mianowicie obawę, że osobie coś się stanie. Możliwe, że jest to cecha osobnicza wybitnie damska, Ten z pewnością wybałuszyłby na mnie oczy, gdyby to usłyszał, ale większą część długiego weekendu spędzam sobie na martwieniu się o niego. Wiem oczywiście, że świetnie się bawi, że z rozkoszą zachowuje się, zresztą jak i cała reszta uczestników imprezy, jakby miał 16 lat, (dzisiaj na przykład w planie mieli beerbike – heloł? 400 euro za pedałowanie przez 3 godziny we wściekłym upale, pijąc przy tym piwo?) i wcale nie boję się o żadne dzielnice czerwonych świateł i tego typu aspekty męskiego wypadu, ale że zwyczajnie wpadnie do któregoś kanału będąc pod wpływem i rozbije sobie łeb. Literatura, w której tak się lubuję, zna wystarczającą ilość wyżej wymienionych przypadków, abym doskonale była w stanie wyobrazić sobie stosowny scenariusz.
Więc mimo 23 stopni i pięknego słońca, leżaka na balkonie, zimnego piwka w zasięgu ręki i dobrej lektury w kindlu, co jakiś czas natarczywie pojawia mi się przed oczami ten kanał.
Co ta miłość robi z człowiekiem.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: