O tym że cud się jednak zdarzył, cha cha cha

Bardzo drogi cud.

Oczywiście, nocowanie na lotnisku tudzież dworcu wydawało nam się hipsterskie i kul, i w ogóle no pasa nada, aż do dnia lotu powrotnego, czyli wczoraj. Wczoraj po południu poziom nieprzyjemności we wnętrzu zaczął nam gwałtownie rosnąć i nieśmiało zalogowaliśmy się na stronę blablacar, czyli taką, na której zgłasza się ktoś, kto na danej trasie, w danym terminie ma wolne miejsce w samochodzie, i za niewielkie pieniądze można z nim jechać. Od razu po pierwszym rzucie oka ciśnienie strzeliło nam w górę, bo jak byk wyraźnie stało tam, że jeden taki, jadący z Paryża, ma w samochodzie dwa miejsca i może nas zabrać z Brukseli, o 23.30. Lądowaliśmy, przypominam, o 22.45 w Charleroi, od Brukseli 60 km. Szybciutko zorientowaliśmy się w internecie że taksówka do Brukseli kosztuje około 80 euro, uznaliśmy że to jeszcze ujdzie, potwierdziliśmy udział typowi z blablacar, i pełni nadziei wsiedliśmy do samolotu. Wylądowaliśmy równo za piętnaście. Do taksówki popędziliśmy biegiem. Taksówkarzowi przykazaliśmy cisnąć ile się da, bo o 23.30 musieliśmy być na dworcu Midi. Taksówkarz swoje zadanie spełnił, a kurs wypadł NIECO DROŻEJ niż 80 euro. Zżymając się w duszy zadzwoniliśmy do typa od blabla. Typ powiedział że były korki przy wyjeździe z Paryża i będzie 45 minut później. Po półgodzinie nadjechał autobus z Charleroi, którym, gdybyśmy wiedzieli że typ się spóźni, moglibyśmy dojechać na czas, nie wydając majątku na taksówkę. Po godzinie nadjechał również typ. I zamiast jechać prościutko do Aachen, kierowany wydawanymi po francusku komendami teraz w prawo, o a teraz w lewo, zaczął szukać ulicy, na której mieszkała pasażerka, w Brukseli wysadzana. Po czym oznajmił, że na trasie ma jeszcze Maastricht, gdzie również musi zawieźć pasażerkę pod dom. Full serwis, panie! Po kolejnej rundzie komend po francusku, nastąpiło wysadzenie ostatniej pasażerki i wreszcie drogowskazy na Aachen. Typ pobił niewątpliwy rekord, bo z Maastricht do Aachen jechał piętnaście minut. W łóżku byliśmy o czwartej rano.

O tej podróży nie życzę sobie więcej pamiętać, następnym razem śpię na lotnisku, co ja mówię, ja kim następnym razem, w ogóle już nigdzie nie jeżdżę.

Życzę sobie zachować w pamięci jedynie to:

image

image

image

image

Reklamy

Komentarze 3 so far »

  1. 1

    Mamy nadzieję, że mimo wszystko wrócisz do BlaBlaCar – to dobry środek transportu, kiedy ma się trochę cierpliwości i otwartości, a im bardziej jesteś doświadczona w podróży tym lepiej wiesz, czego oczekiwać 🙂

  2. 2

    Mariposanegra said,

    Całkowicie się z Tobą zgadzam, Blablacar to była tylko wisienka na torcie naprawdę koszmarnej podróży, bez etapu poprzedzającego absolutnie nic by mnie nie zdenerwowało.

  3. 3

    #przygoda 😉


Comment RSS · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: