O walizce, ferii i wyzwaniu

Wczoraj byłam bardzo zadowolona, bo znowu zaczęłam pakować walizkę, dzisiaj już mniej, bo kończę pakować walizkę (mimo że mam zupełnie bezsensowny, bo do niczego mi dziś niepotrzebny, good hair day). Nienawidzę tego etapu końcowego, kiedy miejsce kurczy się w zastraszającym tempie i trzeba się decydować, którą kieckę wrzucić, a może w ogóle jedna para dżinsów wystarczy, a, cholera, jeszcze kosmetyki, i te sandały nowe!… I znowu będę upychać kolanem, a jeśli chodzi o wagę, to okropnie się jej boję, bo jak trzeba upychać kolanem, to zwykle znaczy, że 10 kilo jest dość PROBLEMATYCZNE. Ale cóż, to będzie mój problem dopiero w niedzielę.

A w środę znowu włożę na siebie przepiękną falbaniastą suknię w grochy i espadryle, i po raz pierwszy w życiu pójdę na Feria de Sevilla!!!! Jeżeli nie macie pojęcia o czym mówię, z całego serca polecam kliknięcie w linkę (jeśli macie, też polecam), bo mnie, mimo że jeszcze nigdy nie byłam, ciarki latają po plecach z przejęcia! I strasznie żałuję, że nie jestem ognistą czarnowłosą Hiszpanką!… Chociaż w sumie  to nie, bo wtedy Ten raczej by na mnie nie poleciał.

A poza tym, to dobitnie odczuwam, że 6 kilowy kettlebell, to ZUPEŁNIE NIE TO SAMO co 2,5 kilowy. Rany, wytrzymać ten szwung, jaki osiąga się sześcioma kilami i kontrolować rozpędzoną kulę, żeby nie zrobić sobie kuku, to nie lada wyzwanie dla moich jeszcze dość watowatych mięśni, więc chodzę ostatnio dość połamana.

Strasznie fajne są te długie weekendy i krótkie tygodnie, nie sądzicie?

image

Najpiękniejsza plaża na świecie.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: