O butach i bulgocie

W ramach niższego personelu zaczął u nas pracować jeden przemiły czarnoskóry młodzieniec, który nazywa się Prince Marwin. Ładnie się nazywa, prawda? I nie muszę chyba mówić, że na Marwina nikt nie zwraca najmniejszej uwagi, a wszyscy ograniczają się do formy Prince.

Chyba już ze mną trochę lepiej, bo zamówiłam sobie buty. Nie oznacza to wprawdzie jeszcze, że KUPIŁAM sobie buty, gdyż ostatnio wszystko, co przychodzi, jeszcze tego samego dnia zostaje elegancko zapakowane i odniesione na pocztę, a asos wisi mi sporo kasy, ale w tym przypadku mam dobre przeczucie. A, i tak zwany T-shirt dress, w paski rzecz jasna, i tutaj jestem nieco bardziej sceptyczna, bo nie wiem, czy nie okaże się raczej sack dress. No, ale wiosnę można uznać za przybyłą.

Poza tym W KOŃCU zaczęliśmy planować podróż. Wprawdzie jeszcze zupełnie nie wiemy dokąd, ale to nic, pojechałabym i do Pcimia Dolnego, gdyż fakt, że już marzec, a ja JESZCZE NIGDZIE NIE BYŁAM!!! doprowadza mnie do wewnętrznego bulgotu.

A tymczasem moja alergia znowu weszła w fazę spania na baczność nocą i przemożnej chęci wyłupienia sobie oczu za dnia. Tyle jeśli chodzi o wiosnę.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: