O tym że jestem

To jestem. Przywiozłam wódkę, ptasie mleczko, piling solny do ciała, wielki słój suszonych grzybów na risotto (znaczy chyba 10 risott (risottów?)) oraz torebkę. Bardzo oryginalnie. Podróż autokarem zniosłam natomiast nadspodziewanie dobrze, ale tylko i wyłącznie dlatego, że przed odjazdem dorwałam nową Autobiografię Chmielewskiej, streszczoną w całości w jednym tomie. Wsiadłam, otworzyłam i znikłam. Na początku wprawdzie nieco zaniepokoiłam się przesiadką, bo autokarem, w który wsiadłam, miałam jechać tylko do Gniezna, (nie lubię przesiadek, bo zawsze boję się, żeby mi w tym korowodzie walizki nie wysłali do Mannheim albo innej Retyzbony), po czym natychmiast doznałam ukojenia, gdyż w owym autokarze do Gniezna tuż za Bydgoszczą zepsuł się wychodek.

A od niedzieli trwam w bólu, bo zdecydowałam się poddać ogólnemu szaleństwu i zacząć ćwiczyć z Chodakowską. No co. Jeszcze nigdy żadna siłownia, żadne bieganie, żadne aerobiki nie zrobiły mi takiego kuku, a do AŻ TAKICH  łajz siebie raczej nie zaliczam. Na razie mam na koncie dwa razy i widzę widoki (!) na więcej. Hej ho.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: