O tegorocznych urodzinach

To wróciłam, a w Tatrach prószy śnieg.

Tegoroczne urodziny spędziłam na najpiękniejszej plaży na świecie, w najlepszym na świecie towarzystwie, po bardzo, ale to BARDZO nerwowym poranku, kiedy to okazało się, że  poprzedniego dnia Ten zostawił portfel ze wszystkimi dokumentami w domu swojej babci (jakieś 200 km w przeciwnym kierunku, niż ten, w którym się wybieraliśmy), dość nerwowej podróży bez dokumentów oraz pewności jak właściwie nazywa się nasz hotel, w którym mieliśmy późną, więc dość nie całkiem potwierdzoną rezerwację (w nerwach zapomnieliśmy sprawdzić przed wyjazdem, a w podróży nie mieliśmy internetu), w charakterze urodzinowego obiadu spożywając na plaży kanapkę z tortillą i piaskiem, i popijając ją piwem.

Ale:  podróż w obie strony obyła się bez żadnych kontroli, hotel znaleźliśmy (wciąż nie wiadomo czy właściwy, ale pokój nam dali), tortilla była smaczna, a piwo zimne.

A potem to już była prawdziwie romantyczna kolacja przy świecach (chociaż najwięcej świeciła moja czerwona gęba) i dżin tonik na plaży przy szumiących falach.

image

Cały cygański outfit, włącznie z zielonymi butami. Nie mogę wyjść z podziwu dla mamusi Tego, która dopasowała mi sukienkę na długość oraz w talii nic nie mierząc ani nie wtykając żadnych szpilek.
image

Wyżej wymieniona mamusia i ja.

image

Faceci się nie przebierali.
image

Urodzinowa plaża.

image

Droga nań.

image

Wygląda jak Meksyk, a to tylko nasz hotel.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: