O szoku i pretensji

Wczoraj na ulicy bez mała zderzyłam się z Kennym, a że obydwoje byliśmy sami, zmierzaliśmy do domu, było dość wcześnie i baaaaaaaaaaaardzo dawno się nie widzieliśmy, postanowiliśmy skoczyć na piwo, tym bardziej że knajpa, do której kiedyś chodziliśmy, znajdowała się dokładnie naprzeciwko miejsca spotkania.

Chociaż nie, kłamię, to nie był powód. Gdybyśmy nie zaczęli rozmawiać już na ulicy i nie powiedział mi, że Enrique się ożenił, prawdopodobnie nie poszłabym z nim na piwo.

OŻENIŁ. Enrique. Wiadomość o lądowaniu UFO na rynku wydałaby mi się doprawdy mniej absurdalna.

A kiedy już otrząsnęłam się z szoku, wypiłam piwo, z satysfakcją wysłuchałam, że pod względem skąpstwa NIC SIĘ NIE ZMIENIŁ,  co w pełnej krasie wylazło podczas przyjęcia weselnego, poczułam pretensję. Pretensję niewiadomodokogo, do losu pewnie, że istnieją ludzie tacy jak on, którym się zawsze wszystko udaje, którym zawsze ktoś w odpowiednim momencie pomoże, poda rękę, ułatwi, załatwi, stworzy okazję, nawet mimo woli.

A teraz jeszcze wszedł w posiadanie żony, która jak bezwolna krowa zgadza się na wszystko i posłusznie wykonuje polecenia, a w dodatku jest ładna po wierzchu i da się z nią pokazać.

Dzie tu sprawiedliwość.

Reklamy

komentarze 3 so far »

  1. 1

    aselniczka said,

    Etam. Karma wraca. Przejedzie się.
    A uroda to rzecz względna ;p

  2. 2

    Mariposanegra said,

    Etam. Odkąd go poznałam, nie wierzę w karmę.

  3. 3

    Mua said,

    Może to reinkarnacja? Był miły i pomocny w poprzednich wcieleniach…


Comment RSS · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: