O bukoliczno-sielskim urlopie

Elo ziomy, pozdrawiam Was z bukoliczno – sielskiego urlopu w domu. Dziś na przykład – pół dnia spędziłam z włosami wczepionymi w karłowatą wiśnię, jedną ręką skubiąc owoce do wiaderka, a drugą drapiąc pogryzione przez komary łydki. (Na moją pretensję że przez pierwsze dwie minuty przybyły mi 4 bąble, szwagier uraczył mnje informacją że w takim razie prawie nie żrą. Bo jak żrą naprawdę to ma się po cztery bąble po każdej stronie czoła.)

No i tak to. Poza tym nic tylko piję piwo, jem świeże kartofelki ze świeżą fasolką szparagową oraz ogórki z solą prosto z krzaka.

Tylko pogodę zapomniałam odpowiednio zaczarować przed wyjazdem i w związku z tym wrócę tak blada jak pojechałam.
Ale nad jeziorem byłam.

image

image

Advertisements

komentarze 2 so far »

  1. 1

    te świnie, to znaczy te komary, one są jakieś zmutowane tego roku. odbierają całą przyjemność ze skubania owoców prosto z krzaka i opalania się na trawie.

  2. 2

    Mariposanegra said,

    Całkowicie się zgadzam!!!


Comment RSS · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: