O tym jak po roku i trzech miesiącach po raz pierwszy dostałam kwiaty

Wczoraj Ten zrobił coś, nad czym zupełnie nie mogę przejść do porządku dziennego.

A było tak.

Spotkaliśmy się wieczorem, pogoda była piękna, i wszystko inne też, aż do momentu kiedy się pokłóciliśmy. Nawet nie jestem w stanie przypomnieć sobie O CO, całkiem dokładnie natomiast pamiętam to charakterystyczne uczucie beznadziei, , które, jestem pewna że zna niejeden, kiedy naprawdę NAPRAWDĘ chcesz już się pogodzić, a tymczasem każde słowo pogarsza sprawę i powoduje efekt dokładnie odwrotny od zamierzonego.

O północy dałam więc za wygraną i postanowiłam się pożegnać. Pożegnanie odbyło się w formie suchego dobranoc, cmoknięcia w policzek (ale tak jakby policzek był oślizgłą ropuchą) oraz natychmiastowego ruszenia w drogę bez czekania na odpowiedź. Przysięgam, że nie przeszłam nawet 300 metrów, chlipiąc pod nosem, kiedy przypomniałam sobie o otwartej paczce słonecznika w torebce. Nie żeby kłótnie nastrajały mnie do jedzenia słonecznika, poczułam się zwyczajnie ciekawa, czy słonecznik już wysypał się cały czy jeszcze nie, włożyłam rękę do torebki i wyłącznie dlatego poczułam wibrowanie telefonu. Dzwonił Ten, z informcją, że zgubił portfel i czy mu pomogę poszukać, gdyż niewątpliwie zgubił go albo tam, gdzie siedzieliśmy, albo w budce z kebabem, w której uprzednio, jeszcze w doskonałej zgodzie, kupowaliśmy na spółę dużą porcję frytek z majonezem i keczupem. Niechętnie wyraziłam zgodę, ruszyłam w drogę powrotną, a że budkę z kebabem miałam po drodze, wstąpiłam i spytałam o portfel.

W budce z kebabem po portfelu Tego nie było śladu ni popiołu, co nie dziwi mnie wcale a wcale, gdyż po opuszczeniu przybytku prawie się z nim zderzyłam, a na obliczu zamiast zmartwienia miał nieśmiały acz przepraszający uśmiech. W rękach zaś trzy przepiękne czerwone róże. (A portfel zapewne w kieszeni.)

Z pogodzeniem w takich warunkach naturalnie nie było już najmniejszego problemu, ale ja wciąż nie mogę wyjść ze zdumienia nad faktem JAK on w ciągu tych najwyżej 3-4 minut, które upłynęły od naszego pożegnania zdążył spotkać sprzedawcę róż, wpaść na pomysł ich kupienia, dokonać transkcji, wpaść na pomysł z portfelem, zadzwonić do mnie i ruszyć moim śladem.

3140791_inmsg

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: