O sidrze i telenoweli

W sobotę były urodziny Tego i podarowałam mu naprawdę fajne rzeczy: ładny portfel, świetny tiszert jego ulubionej marki… oraz flachę Tanqueray 10. I ciekawa sprawa, WSZYSTKIM kumplom, którzy zadzwonili z życzeniami, opowiedział WYŁĄCZNIE o dżinie.

A, miałam opowiedzieć o sidrze i komplikacjach personalnych, ale aktualnie mi się nie chce wdawać w szczegóły, temat powoduje u mnie już znacznie mniejsze zgrzytanie zębami, niż tydzień temu, więc tylko w skrócie nakreślę. Pamiętacie moją któtką acz smutną historię z dupkiem, którego nazwałam tu Tym Od Jednego Kierunku Ruchu? Więc wyżej wymieniony czas jakiś temu postanowił się wdać w romans z dwiema koleżankami z pracy, NA RAZ, będąc ich obydwu szefem. Pierwsza z nich, przebojowa blondynka, o niewiadomym pochodzeniu, bo niektórzy twierdzą że jest Niemką, a inni że Brazylijką, najpierw byla szefową dupka, potem dupka awansowano i stał się szefem blondynki. Druga, brunetka, Niemka, nudna jak flaki z olejem, ale normalna pod sufitem, była podwładną od początku. A dupek umawiał się z obiema na przemian, zabierał je na wszystkie piątkowo-sobotnie wyjścia i nie wydawał się przejmować faktem, że przyjaciele patrzą na niego dziwnie i z coraz większą niechęcią, wręcz przeciwnie, głuchł na argumenty i rady,  prezenując światu boleściwą twarz pod tytułem JAKIE TO OKROPNIE TRUDNE BYĆ ZEWSZĄD POŻĄDANYM, i skrupulatnie uważał, by nie pojawić się z jedną flamą w miejscu, do którego wybierała się druga. Wszyscy w napięciu czekaliśmy momentu, kiedy czarowny układ eksploduje mu prosto w głupią gębę, i owszem, doczekaliśmy się. Blondynka dowiedziała się o brunetce, szepnęła temu i owemu słówko, rozkosznie będąc pewną, że słówko dotrze do brunetki i cel osiągnęła – brunetka z wielkim hukiem rzuciła dupka, tym samym zostawiając wolną drogę blondynce.

Od tamtego czasu blondynka i dupek są nierozłączni, a w niedzielę zabrał ją na festiwal sidry, na którym się je sardynki z bułką, kanapki z tortillą i chorizo, pije sidrę od 15.00 do pierwszej w nocy, tańczy w rytm odpustowego lajf zespołu, a wszystko to z założenia na stojąco, bo usiąść nie ma gdzie, chyba że na ziemi. A blondynka pojawiła się na miejscu zbiórki w sukience z gatunku takich, co mojej babci, gdyby żyła, podobałoby się żebym poszła w niej do kościoła, gdybym chodziła, rajstopach tak zwanych cielistych, oraz, rownież cielistych, lakierowanych szpilkach z kokardką. Na widok owych szpilek przeszedł mnie pierwszy dreszcz szczęścia, wiedziałam bowiem ile godzin stania przed nią, a zaraz po nim nastąpił drugi, na widok gumy od rajstop wrzynającej jej się w brzuch i z profilu tworzącej coś w rodzaju dwupiętrowych cycków. Dupek, dopasowując się do niedzielno-kościelnego imydżu wystąpił w białej koszuli i czarnych spodniach od garnituru, co wzbudziło już zupełnie niekryte rechoty i błyskotliwe komentarze.

Od owej niedzieli temat dupka i blondynki, jakoś zupełnie przestał mnie interesować.

A jutro lecimy, Ten i ja, po dwunastu tygodniach czekania. Niech nam walizka lekką będzie.

3108481A oto nasza wesoła grupa. Blondynki niestety nie ma, co do dupka, to nie będę pokazywać palcem, ale białą koszulę ma na ssobie tylko jeden.

Reklamy

1 Response so far »

  1. 1

    Barbarella said,

    Nic tak nie poprawia humoru, jak rajstopowe cycki u baby, której nie znosimy.

    Ale bym się napiła cidry.


Comment RSS · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: