O czterech parach butów i rocznicy

Do wyjazdu zostało 12 dni, zaczynam więc myśleć o zawartości walizki, co napawa mnie lekkim niepokojem, gdyż jak byk wychodzi mi, że w żaden sposób nie zejdę poniżej 4 par butów. A walizka ogromem nie przeraża, bo beztrosko uznaliśmy przy rezerwacji biletów, że w zupełności starczy nam na ten tydzień jedna sztuka bagażu podręcznego na łeb. Doprawdy, zupełnie jakbym samej siebie nie znała.

A dzisiaj upływają cztery lata od dnia, kiedy to po raz pierwszy wdziałam buty do biegania i legginsy i postanowiłam, że przy pomocy powyższych od teraz będę zachowywała młodzieńczą smukłość i jędrność (EKHM) cielesnej powłoki. Eh, pamiętam że wytrzymałam wtedy niecały kwadrans ciągłego biegu i byłam z siebie całkiem dumna. W ciągu tych czterech lat leśna ścieżka nierzadko była mi odskocznią i workiem treningowym dla rozmaitych frustracji, a i myśli mi się przy tej czynności wciąż najlepiej. (Że nie wspomnę o moim tyłku, który bardzo zmienił w ciągu tego czasu swoją formę i kształt.)

Za 9 dni coroczny festiwal sidry. Personalnie zapowiada się dość wybuchowo, ze względu na jeden taki temat, który już od pewnego czasu bulgocze mi w dudkach i zapewne za przyszłym wpisem sobie tutaj uleję, i to będzie DLUGI wpis. (Potraktujcie to jak groźbę.)

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: