O tym, jak zabrakło soli

Pewnego sobotniego popołudnia (ściślej biorąc tego minionego) zabrakło nam soli. Udaliśmy się więc na zakupy, gdyż brakowało jeszcze kilku innych drobiazgów (między innymi PLASTRÓW. Zmutowane kapcie nie odpuszczają.). Jako że Ten cierpiał na końcówkę infekcji ucha, bolało go jeszcze nieco gardło i nie życzył sobie spożywać zimnych napojów, doszedłszy zgodnie do wniosku, że czerwone wino to jedyny napój przyjmowany do wnętrza w temperaturze pokojowej, odpowiedni  na sobotni wieczór, kupiliśmy również flaszkę bardzo dobrej Riojy.

Wieczór był w pełni rozkwitu, czule objęci oglądaliśmy sobie Bardzo Dobry Film sącząc ową Rioję, kiedy nagle Ten podskoczył, jakby ukąsiła go tarantula, złorzecząc zerwał się na równe nogi i nerwowo jął zdzierać z siebie dżinsy. Jego ukochane szare lewisy, dodam. Jako że jestem inteligentna, nie pytałam głupio co się stało, bo z niewielkiej ilości treści pomiędzy przekleństwami udało mi się wywnioskować, iż kilka kropel Riojy wylądowało na lewisach, wyjęłam mu portki z rąk, przyjrzałam się plamkom i orzekłam krótko acz treściwie: SÓL. Ten nigdy wprawdzie nie słyszał o tym sposobie na plamy z czerwonego wina, ale posłusznie przyniósł świeżo zakupione półkilowe opakowanie i z rozpędu wysypał na dżinsy co najmniej połowę zawartości. Jako że osobiście takoż nie wiedziałam co dalej z tą solą robić, w trzech językach równocześnie zabraliśmy się do czytania w internecie o metodach odplamiających i już parę minut później na grubą warstwę soli na portkach zostało wylane nieco wody mineralnej silnie gazowanej, a my wkładaliśmy na siebie  kurtki i buty, gdyż do zamknięcia supermarketu pozostało 15 minut, a obecność odplamiacza wydała nam się w obliczu przeczytanych informacji, niezależnie od soli, jednak niezbędna.

Pół godziny później kryzys był zażegnany. Sól z wodą mineralną zrobiły swoje, plamy nie było widać, ale portki na wszelki wypadek  tkwiły w wodzie z odplamiaczem, Ten zaczął nieśmiało wierzyć, że nie utracił na zawsze ukochanego odzienia, na nowo usadowliliśmy się przed filmem, Ten chwycił swój kieliszek… i wylał nieco wina na aktualnie znajdujące się na jego tyłku portki. Tym razem atak głupawki byl nie do powstrzymania, nerwowo chichocząc powtórzyliśmy akcję z solą i wodą, spodnie już miały dołączyć do poprzednich w miednicy, kiedy Ten wrzasnął rozdzierająco: ANNA! Chodż tu zaraz, ta woda jest CAŁA CZARNA!!!!!  Pospieszyłam do łazienki, woda rzeczywiście była czarna, ale spodnie wyglądały normalnie, wytłumaczyłam więc na nowo zdenerwowanemu Temu, że ja je przecież zwykle wrzucam do pralki i nie wiem, jaki kolor ma w tej pralce woda, więc może one zwyczajnie tak mają, wypłukałam nieszczęsną sztukę odzieży w czystej wodzie, wyżęłam i rozwiesiłam, po czym proces powtórzyłam z dżinsami numer dwa.

Mając już serdecznie dość soli, dżinsów i plam wróciliśmy przed telewizor, dolaliśmy sobie winka, po czym Temu omsknęła się ręka, kieliszek niebezpiecznie chybnął, a kilka kropli płynu spadło na dywan. Biały.

Nie wierząc, że to się dzieje naprawdę, z jękiem wysypaliśmy resztę soli na plamę, obejrzeliśmy film do końca, dopiliśmy parszywe wino, po czym z desperacją przy pomocy odkurzacza usunęliśmy sól z dywanu.

Po plamie nie bylo śladu, ale za to znowu zabrakło soli.

Reklamy

Komentarze 2 so far »

  1. 1

    Barbarella said,

    Masz w supermarketach BARDZO dobre odplamiacze „Stain Devils” firmy Dr Beckmann, małe niebieskie buteleczki, specjalne do różnych plam. Nie wiem jak te inne, ale ten do czerwonego wina jest SWIETNY. nie wyobrażam sobie nei mieć go w szafce 😉

  2. 2

    Mariposanegra said,

    Fleckenteufel!! Tak! Mój uniwersalny odplamiacz w butelece ze szczoteczką też jest Dr Beckmann i bardzo dobry, ale tych wyspecjalizowanych nie próbowałam. Dzięki za typa!


Comment RSS · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: