O kapciach i tabletkach

Dobra, możecie mną pogardzać, albo zgoła napluć mi na buty (nomen omen), ale zakupiłam jednak te podrasowane kapcie (które, zapewne z zemsty, za rzucane na nie kalumnie, od razu pierwszego dnia popisowo oskrobały mi pięty). Kupiłam, bo a) w sklepach nie ma ABSOLUTNIE nic innego b) w botkach było mi okropnie gorąco, a c) sandały, po ostatniej akcji oczyszczającej szafki z obuwiem posiadam jedynie wybitnie odkryte, co mogłoby być lekką przesadą. Poza tym zakupiony przeze mnie egzemplarz jest we włochatą czarno-białą panterkę, a jak powszechnie wiadomo, jeśli coś jest szare, w paski, w panterkę lub czarno-białe, to praktycznie już to kupiłam.

A wczoraj poszłam do lekarza z moimi całkowicie zatkanymi drogami oddechowymi, dostałam antybiotyk na zatoki, oraz tabletki blokujące kaszel, które miałam brać W RAZIE POTRZEBY, przed snem, a  które oprócz blokowania, jako LECIUTKI skutek uboczny, miały wywołać dodatkową senność. Zażyłam więc z ciekawości i przespałam całą noc niezależnie od przyjmowanej pozycji, śniło mi się że stłukłam ulubioną filiżankę mamy Tego, a dziś rano nie słyszałam ani budzika, ani dwóch telefonów, a obudziłam się ze stresu na tle tej słuczonej filiżanki sama z siebie o 10 rano.

Ciekawość uważam za zaspokojoną.

Ale co się wyspałam, to moje.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: