O sztućcach i kapciach

Jechaliście kiedyś całą rodziną łącznie z psem o godzinie dwudziestej trzeciej do całodobowego teska, w celu zakupić komplet sztućców? Bo ja jechałam. We wtorek mianowicie, spokojnie popijając piwko z okazji mojego odjazdu w środę rano, mój szwagier odczuł nagle oburzenie na komunikat, że moja siostra będąc w owym tesku po południu sztućców za okazyjną cenę nie zakupiła, i za karę zagonił nas wszystkich do auta, tak jak staliśmy, prosto z kanapy. Dobrze że pozwolił chociaż kapcie na buty zamienić. Z zaskoczenia nawet nikt nie zaprotestował, a moja siostrzenica ze świeżutkim prawem jazdy nawet się ucieszyła, gdyż z uwagi na owe piwko to ona musiała zasiąść za kierownicą.

Poza tym to nic nowego. Nadal nie mam wiosennych butów, bo poza tymi slipersami, nic w sklepach nie ma, a mnie one żywo przypominają arystokratyczne kapcie, i jedyny ałtfit, jaki jestem w stanie sobie z nimi wyobrazić, to aksamitny szlafrok z wyhaftowanym na piersi złotym herbem i wystającymi dołem nogawkami jedwabnej piżamy.

A w drodze powrotnej nic mi się głupiego nie przytrafiło. Na psy schodzę, słowo daję.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: