O katarze siennym, panterze i paskach

Na razie wiosna wygląda tak, że z czerwonego nosa leci mi ciurkiem, wyżej wymieniony łaskocze i swędzi, które to swędzenie jest jednakże niczym w porównaniu z tym, jak swędzą mnie oczy. POTWORNOŚĆ. Od tarcia i drapania wyglądam więc, jakbym samodzielnie wypaliła cały najlepszy towar eksportowy Maroka, co niekoniecznie dodaje mi uroku, śmiem twierdzić.

Ale śniegu już w lesie nie ma, i nawet nie ma też specjalnego błota.

Osobiście natomiast, i całkowicie wbrew logice oraz komunikatowi z ostatniego posta, kupiłam zimowy płaszcz. Na ostatnich podrygach wyprzedaży, w cenie niższej o 100 euro od pierwotnej, cudny, ekstrawagancki i świetnej jakości. (Ogólnie to nie wierzę, że on jest zimowy, bo nie ma ŻADNEGO zapięcia. Żadnego guzika, zamka, zatrzasku, nawet marnego paska. W ogóle nie wyobrażam sobie nosić czegoś takiego zimą.)

A poza tym zawsze pragnęłam włożyć panterę do pasków!…

3016619_inmsg

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: