O rozpaczy i winie

Doprawdy bardzo, ale to BARDZO trudno jest wizualizować sobie sandały na (własnych) opalonych stopach, mając przed nosem TO:

421826_4895167491411_1914041272_n

 

(Rower nie mój, rzecz jasna, ja w ogóle nie umiem jeżdzić na rowerze.)

A wczoraj zakupiliśmy 2 bilety lotnicze z Maastricht do Malagi. Na 22 maja. To jeszcze tylko… zaraz, 12 i pół tygodnia. Chyba wino otworzę z rozpaczy.

Reklamy

Komentarze 3 so far »

  1. 1

    ha, też mam kłopot z rowerami 😉 a mój stary uwielbia na rowerze i to najlepiej po górach, w związku z czym wymyślam bazyliony kretyńskich wymówek, bo wstydzę się przyznać, że jeżdżę jak pijany niedźwiedź i nie obraziłabym się za dwa dodatkowe kółka, jak przy dziecięcych rowerkach 🙂
    ale wiosna idzie, idzie. jak się człowiek wina napije, to nawet jakby szybciej szła…

  2. 2

    barakuda_k said,

    wyobraz sobie moja depresje po powrocie z Barcelony 😦 tam 14-16 stopni w sloncu, Angole w klapeczkach i szortach ofkors, laduje cijapani w Berlinie a tu …. snieg!!! ozeszku..!

  3. 3

    Mariposanegra said,

    Porta: O to to! Pijany niedźwiedż oddaje moje umiejętności w pełnej krasie!

    Barakuda: DOSKONALE jestem w stanie sobie to wyobrazić. Fuj.


Comment RSS · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: