O korku

Wczoraj, mimo faktu że był wtorek, zaszła potrzeba otwarcia butelki prosecco. Butelka prosecco miała korek z korka, a korkociąg chwilowo przepadł. Jedyne, co przyszło do głowy mnie, to bardzo odkrywcze potłuczenie szyjki butelki (doprawdy wiele by nam przyszło z odłamków szkła w prosecco) (chociaż zawsze można było użyć sitka), ale szczęśliwym przypadkiem potrzeba otwarcia butelki prosecco zaszła w towarzystwie Heleny, a Helena ma mózg inżyniera.

Wygrzebała więc ze schowka skrzynkę z narzędziami, ze skrzynki śrubokręt i grubą śrubę, wkręciła śrubę w korek, chwyciła wystający łepek śruby obcęgami i użyła trzymających łepek obcęg w charakterze dźwigni. Kiedy korek wystawał już za dużo, podłożyła nóż w celu skrócenia odległości. Już po paru minutach butelka była otwarta, a ja mogłam zamknąć rozdziawione z podziwu usta.

578261_4782872884116_2069010198_n

Reklamy

komentarze 2 so far »

  1. 1

    W przypadku jednoczesnego wystąpienia okoliczności pt. „zakorkowana butelka z winem” oraz „brak korkociąga”, sporo osób ma przebłyski inżynierskiego mózgu.

    Na przykład, ja kiedyś otwierałam wino obcasem.

  2. 2

    Kot Pik said,

    O ile butelka ma zostać opróżniona w całości, polecam wpychanie korka do środka 😉


Comment RSS · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: