O lukrze, którego nie będzie

Wywaliłabym tu tonę lukru opowiadając jak to stałam w piątek około czternastej na dworcu kolejowym i czekałam na ten jego pociąg, i jak z niego wysiadł, pięknie opalony (na południu Hiszpanii nieprzerwanie panuje 20 stopni, grrrrrrrr) i jeszcze piękniej zakatarzony, i jak padliśmy sobie w objęcia, i jak dzień później zakatarzona byłam i ja… Więc opowiedziałabym mówię, ale se daruje, bo ostatnimi notkami straciłam już wystarczającą część twarzy i chociaż kawałek chciałabym jeszcze zachować.

Więc z całego weekendu mogę opowiedzieć tylko, że zgubiłam fleka na bruku i miałam trudności z powrotem do domu (nie żeby się nie dało iść bez fleka, ale bałam się obcas zniszczyć).

PS Lukier jednak będzie: prawdziwe hiszpańskie mantecados!!

2933771_inmsg

 

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: